Koncert Przemysława Rudzia w Cekcynie !

W pierwszym dniu Cekcyn Electronic Music Festival wystąpił Przemysław Rudź z gościnnym udziałem Krzysztofa Dudy oraz Adama „Mr. Smoka” Bórkowskiego. Przemysław Rudź zagrał obszerne fragmenty suity ze swojego  najnowszego albumu „The Stratomusica Suite”, który nagrał wspólnie z innym znanym wykonawcą polskiej muzyki elektronicznej, Józefem Skrzekiem. Początek jest bardzo wyśmienity. Ostre i wyraziste solówki grane przez Rudzia zapowiadają początek elektronicznych emocji i wzruszeń. Jest  to znak rozpoznawczy muzyki, pochodzącego  artysty z Gdańska. Podczas występu, muzyka  była wspomagane przez lasery oraz niesamowitą dymną otoczkę pradawnych mocy. Tradycyjnie muzyka Przemysława Rudzia jest muzycznym obrazem nieskończonych podróży. Tym razem artysta zabrał słuchaczy do wędrówki w tajemnicze okolice ziemskiej stratosfery. Pierwsze 10 minut muzyki Rudzia i Bórkowskiego to improwizowany, początek lotu ku ziemskiej stratosferze, wspierany przez elektroniczną, syntetyczną solówkę. Pierwszą część suity Przemysław Rudź zakończył emocjonalnym decrescendo. Druga część rozpoczyna się mrocznie: groźne pomruki oraz sekwencje zapowiadają dalszą podróż w niezbadane górne części stratosfery. Ten niepokojący nastrój został „rozdmuchany” przez pastelowy kolaż syntezatorów Adama Bórkowskiego. Po około 20 minutach, muzyka nabiera coraz szybszego ostinato. Trzecia część suity to „targanie” przez „elektroniczny wiatr” lot balonem w górne części stratosfery. Artyści zagrali to w sposób widowiskowy, przy zmianie barw, natężenia oświetlenia i laserów na scenie. Wizualizacja, przy akompaniamencie dynamicznych sprzężeń i modulacji dźwięków zrobiła na mnie dobre wrażenie. Ostatnie minuty koncertu, to piorunujący dialog wyrafinowanych dźwięków syntezatorów  Rudzia z delikatnym, melodyjnym podkładem syntezatorów Mooga Krzysztofa Dudy. Koncert Przemysława Rudzia potwierdza, że jest nietuzinkowym artystą na polskiej scenie muzyki elektronicznej. Muzyka Rudzia ma swoje miejsce także poza granicami Polski oraz nazwisko artysty jest rozpoznawalne w kręgach tego niszowego gatunku muzyki. Mimo, że nie mogłem uczestniczyć osobiście na koncercie gdańskiego muzyka, to   doceniam przygotowanie, wkład, zaangażowanie, wizualizacje oraz oprawę muzyczną. Mam nadzieję, że w przyszłym roku ponownie na żywo usłyszę dźwięki syntezatorów Rudzia w Cekcynie.

Marcin Melka

Dodaj komentarz