Koncert Soundwalker, Cekcyn, 20 lipiec 2013 r.

 

Jednym z wykonawców VIII Festiwalu The Day of Electronic Music Cekcyn 2013 był Łukasz „Soundwalker” Sobczak. Artysta na swojej stronie www.soundwalker.pl. Łukasz tak wspomina początki swojej przygody z klasyczną elektroniczną muzyką:

         Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się w latach 80-tych, kiedy przekroczyłem próg szkoły muzycznej. Ćwiczyłem mozolnie zadane utwory, ale w międzyczasie już od początku tłukłem namiętnie Jarre’a i Bilińskiego na moich pierwszych ORGANACH ELEKTRONOWYCH Estrada 207 AR, które kupili mi rodzice. Tu należą się ogromne podziękowania – Tacie – za to, ze rozpalił we mnie miłość do muzyki poprzez winylowe płyty i akordeon, a Mamie – za to, że mobilizowała mnie (nie zawsze było to miłe 🙂 do ćwiczenia na instrumentach, kiedy miałem trudniejsze chwile i opanowywało mnie lenistwo… W szkołach muzycznych I i II stopnia spędziłem w sumie 9 lat w klasie akordeonu i fortepianu, nauczyciele sugerowali nawet studia muzyczne, ponoć zdolnemu uczniowi. Wybrałem jednak inną drogę zawodową, a muzyka do dziś pozostała moją pasją.
        Jako student dorabiałem sobie grając na weselach i innych imprezach oraz… byłem organistą w kościele. W trakcie studiów śpiewałem tenorem w gdańskim Chórze Akademii Medycznej (choć wcale tam nie studiowałem :-), z którym koncertowaliśmy po całej Europie. Były to piękne czasy… Kiedy tylko był wolny czas na zwiedzanie, zamiast oglądać zabytki i kościoły Zachodniej Europy, zaszywałem się na długie godziny w sklepach muzycznych odpływając w siną dal ze słuchawkami na instrumentach klawiszowych, których w Polsce wtedy nie było. Jakie to robiło wrażenie, te kilka rzędów półek zawalonych keyboardami i syntezatorami! No i nikt nie zabraniał na nich grać 🙂 
      Moim pierwszym bardziej profesjonalnym sprzętem była karta muzyczna ENSONIQ Soundscape, którą zakupiłem za ciężko zarobione studenckie pieniądze za równowartość prawie ówczesnej średniej pensji … 700 zł za kartę muzyczną w 1996 roku – wyobrażacie sobie???? Marzenie się spełniło – mogłem z najprostszą klawiaturą nagrywać wielośladowe kawałki, jak Mike Oldfield czy Jean Michel Jarre!     To były czasy, kiedy Jerzy Kordowicz w swoich audycjach trójkowych prezentował pierwszych polskich el-muzyków młodego pokolenia. Niestety publikowanie moich pomysłów muzycznych było tylko w sferze marzeń, gdyż nie miałem wtedy jeszcze wystarczającego sprzętu do rejestracji moich kompozycji. W miarę upływu czasu gromadziłem instrumenty i sprzęt muzyczny. Dopiero po upływie lat mogę skończyć stare pomysły, które czasem odnajduję w przysłowiowej szufladzie lub u znajomych (dzięki, Michał 🙂 
           Najbliższa jest mi muzyka z lat mojego dzieciństwa – dlatego też moja twórczość to nawrót do lat 80-tych. To piękny okres w muzyce, gdzie dominowała melodia i harmonia. Chciałbym, aby taką właśnie pozostawała moja twórczość…Wszystkim osobom doceniającym moją twórczość – wyrażającym to w e-mailach, które otrzymuję, serdecznie dziękuję i obiecuję że nie spocznę 🙂 Choć pojawiają się przerwy, czasem dość długie, to jednak będę starał się publikować nowe utwory i pojawiać na coraz większej ilości imprez muzycznych dedykowanych klasycznej muzyce elektronicznej zwanej el-muzyką.  Na co dzień jestem mężem jednej cudownej Żony i ojcem trzech ukochanych Synów. Już zaczynają grać, może coś z tego wyjdzie?… 🙂  Zapraszam do działu Dyskografia, gdzie możecie pobrać w całości moje dwa albumy i single.  Do zobaczenia na koncertach! 

Marcin Melka 

 

Dodaj komentarz