Mirage [1977]


Lista utworów :

[1]

Velvet Voyage 28’16”

[2]

Crystal Lake 29’15”

Cokolwiek w sobie ma ten świat odmienny,
Wszystko przemija jako jednodzienny
Kwiat, który pięknie się rozwinie rano,
a w południe zaginie. [Szymon Zimrowic]

Jest to prawdopodobnie najbardziej osobista płyta Klausa Schulze’a, którą zadedykował swojemu zmarłemu bratu. W wielu edycjach tej płyty możecie zobaczyć napis „(…) dedicated To Hans Dieter Schulze”. To jedna z moich „TOP” Klausa Schulze’a.  Po raz pierwszy miałem okazję posłuchać tej muzyki  jesienią 1988 roku. Ponownie  słuchałem utworów Klausa w  1989 roku podczas audycji Jerzego Kordowicza. Muzyka prezentowana na płycie „Mirage” jest inna niż wcześniej komponowana. Na końcówkę lat 70-tych ubiegłego wieku, dość nietypowa. W dyskografii artysty znajduje się pomiędzy płytami „Body Love” oraz „Body Love vol. 2”, które są bardziej dynamiczne niż „Mirage”. Cała płyta nosi podtytuł „Eine Elektronische Winterlandschaft”, czyli mamy tutaj do czynienia z elektronicznymi, zimowymi krajobrazami. Charakterystyczną cechą tego albumu jest to, że nie ma żywiołowej perkusji, nie ma pulsacyjnych i  basowych sekwencji, do których przyzwyczaił nas KS wcześniej. Cała płyta to według mnie ambient.  Płytę otwiera mroczny, posępny i tajemniczy utwór „Velvet Voyage”. Słyszymy swoiste nawoływania Wiatru Czasu, błądzące Echo, które gdzieś krąży nad pustym, zimowym krajobrazem oraz widzimy smutne oczy Błędnego Ognika. Wszystkie te obrazy  zostały przedstawione słuchaczom  w formie spokojnej, statycznej kompozycji. Przez cały czas podczas słuchania tego utworu mamy  do czynienia z muzycznym opisem grozy, niepokoju oraz tajemniczości  krajobrazu nie  z tego świata. W czasie słuchania tego utworu, oprócz posępnego basu słyszymy delikatne, dźwięczne „kryształki” oraz wyciszone melodie sekwencera i syntezatora. „Velvet Voyage” to piękny utwór, który według mnie można śmiało słuchać wpatrując się w górski krajobraz 🙂 Kolejnym utworem jest „Crystal Lake”, który podobnie jak poprzedni  jest podzielony na kilka części. W pierwszych dziesięciu minutach słyszymy piękne,  „kryształowe”  sekwencje, które stały się kamieniem milowym w klasycznej muzyce elektronicznej. Zimowe krajobrazy oraz „kryształki”, które towarzyszą od „Velvet Voyage” zostały zagrane z użyciem sekwencera oraz ze stałym, delikatnym ostinacie. Druga jak i zarazem ostatnia część utworu, kończy się melancholijną partią syntezatora. Czujemy też muzyczny opis chłodu kryształków lodu, ciepłe promienie słoneczne, które przenikając w głąb zamarzniętego jeziora ukazują tajemniczy, umarły świat. Ten muzyczny opis zimowych krajobrazów jest tak sugestywny, że podczas słuchania znów słyszymy słynny Wiatr Czasu, który obwieszcza, że surowa zima nie zamierza ustąpić i będzie trwać wiecznie. Podsumowując, po wielokrotnym przesłuchaniu tej płyty przez tyle lat się zastanawiałem nad jednym : o czym jest ta muzyka ?. O elektronicznych, zimowych, krajobrazach ? Można powiedzieć, że tak. Przynajmniej tak sugeruje podtytuł płyty „Mirage” Po jakimś czasie zrozumiałem, że jest to muzyka o przemijaniu, o tajemnicy istnienia, o śmierci, o początku nowego życia oraz osamotnieniu człowieka w mroźnym, zimowym klimacie w górach. Tym samym KS chciał wyrazić szacunek dla swojego zmarłego brata. Chciał po prostu wyrazić muzycznie swoje emocje.

Marcin Melka

 

3 myśli nt. „Mirage [1977]

  1. Świetna recenzja. Od razu zabrałem się do słuchania. Nowe słuchawki tylko pogłębiły wrażenia. Są wspaniałe do elektroniki.

Dodaj komentarz