Revolutions [1988]

Tracklista :

[1] Industrial Revolution Overture 05’20”
[2] Industrial Revolution Part 1 05’08’
[3] Industrial Revolution Part 2 02’18”
[4] Industrial Revolution Part 3 04’47”
[5] London Kid 04’34”
[6] Revolution, Revolutions 04’55”
[7] Tokyo Kid 05’18”
[8] Computer Weekend 04’38”
[9] September 03’52”
[10] The Emigrant 04’05”

Rewolucje to lokomotywy historii [Karol Marks]

Po nastrojowym “Rendez – Vous” liczyłem, że następna płyta z muzyką Jarre’a będzie utrzymana w podobnym stylu. Płyta „Revolutions”  została wydana w 1988 roku nakładem wytwórni „Disques Dreyfus”.  Jest to całkiem inna muzyka, którą znamy wcześniej z „Oxygene” czy „Equinoxe”. Jakże byłem bardzo zdziwiony po pierwszym przesłuchaniu tego materiału.  „Revolutions”, możemy rozumieć jako różne odmiany rewolucji. Jak pamiętamy z lekcji historii, rewolucja ta została zapoczątkowana zbudowaniem maszyny parowej przez Jamesa Watta. Na płycie słychać odgłosy pracujących maszyn, stukot młotów, dźwięki wspomnianej już maszyny parowej, czy samplowane głosy dzieci i robotników. To były niesamowite i nowe dźwięki. „Industrial Revolutions” to pierwszy i zarazem najdłuższy utwór na płycie „Revolutions” francuskiego kompozytora. Według mnie ta suita troszeczkę przypomina nagrania z „Rendez-vous”. Występują tam orkiestrowe motywy,  dynamiczne akordy, niesamowite sekwencje i piękne solówki Jarre’a. Całość tego symfonicznego, aczkolwiek frapującego  podkładu  oddaje subiektywny obraz rewolucji przemysłowej na przełomie  XVIII i XIX wieku. Wnikliwy słuchacz odczyta tę muzykę jako chronologiczny zapis historii. Przenieśmy  się teraz do końca lat 50-tych i początku lat 60-tych XX wieku. Utwór „London Kid” grany przez Jarre’a oraz byłego członka zespołu The Shadows, gitarzystę Hanka B. Marvina, barwnie przekazuje  muzyczny obraz oraz oddaje hołd muzycznej rewolucji, która miała miejsce w tamtym okresie. To były szalone i jednocześnie złote czasy dla wykonawców  ery rock’n’rolla – Elvisa Presleya, Chucka Berry’ego, Little Richarda oraz era muzyki The Beatles, The Shadows, The Rolling Stones. „Revolutions, revolutions” – to dynamiczny, z sekwencjami, kolejny utwór, występujący w dwóch różnych wersjach – w pierwszej wersji z 1988 roku z fletem oraz w wersji remasterowanej z 1997 roku – z turecką orkiestrą. Słuchając tej muzyki, od razu mi się skojarzyły czasy rewolucji kulturalnej, obyczajowej, technologicznej, jaka miała miejsce w XX wieku w wielu krajach na świecie. Bardzo lubię słuchać tego utworu i często do niego wracam, kiedy włączę całą płytę.  „Tokyo Kid” – ten kawałek  rozpoczyna się bardzo mrocznie i ponuro. Rytmiczne sekwencje, połączone z grą trąbki nadają kompozycji bardzo urokliwy charakter w stylu jazz free style. Fajny utwór, aż miło  słuchać. „Computer Weekend” – muzyczne wspomnienie pierwszych komputerów Commodore C64, Atari, Amiga. Ta komputerowa rewolucja porywa nas do tańca 🙂 „September” to kolejny hołd,  złożony Dulcie September – czarnoskórej aktywistce z RPA. Płytę kończy jakże smutna i  patetyczna kompozycja „The Emigrant”. Jarre stworzył udany longplay. Styl, który dominuje na tej płycie to mieszanka popu z orientalnymi klimatami. Niektórzy fani klasyfikują tę pozycję w dyskografii  jako nierówną płytę. Nie do końca bym się zgodził. Ten znany i ceniony na świecie  kompozytor klasycznej muzyki elektronicznej  znakomicie przekazał nam przesłanie tej płyty. Już sam zamyślony wizerunek artysty na okładce płyty mówi za siebie. Każda rewolucja prowadzi nie tylko do odkrycia nowych możliwości, kierunków rozwoju cywilizacji, kultury, technologii, ale także może prowadzić do upadku gatunku ludzkiego.

Marcin Melka

Jedna myśl nt. „Revolutions [1988]

  1. Pingback: Jean-Michel Jarre – moje 10 naj … | phaedra

Możliwość komentowania jest wyłączona.