Michael Brückner: First Encounter


FIRST ENCOUNTER – a session with Doris Pfeff, Cäcilia Brückner & Reinhold Krämer by Michael Brückner on Mixcloud

Tangerine Dream w Polsce w 2014 roku !

 

tangerine dream

 

Grupa Tangerine Dream wystąpi 4 czerwca 2014 roku w warszawskiej Arenie Ursynów w ramach Phaedra Pharewell Tour 2014. Jak zapowiada zespół, nie oznacza to zakończenia działalności koncertowej przez Tangerine Dream. Edgar Froese i jego współpracownicy będą występować na jednorazowych eventach.

Tangerine Dream to prawdziwa legenda muzyki elektronicznej. Jego założycielem był w 1967 roku Edgar Froese, który jest jedynym, stałym członkiem formacji. Twórczość zespołu z lat 70. i 80. miała ogromny wpływ na powstanie krautrocka i muzyki new age. Tangerine Dream tworzyło także na potrzeby filmów. Ich kompozycje można usłyszeć w takich produkcjach jak chociażby: Cena Strachu, Złodziej, Twierdza i Ryzykowny Interes.

Zespół kilkukrotnie występował w Polsce. Zapis ich koncertu na warszawskim Torwarze z 10 grudnia 1983 roku został wydany rok później na albumie „Poland”. W sierpniu 2001 roku Tangerine Dream wystąpiło na plenerowym koncercie w Warszawie z okazji otwarcia Mostu Świętokrzyskiego (Źródło : lastfm)

Bilety będą do nabycia na stronie www.eventim.pl od najbliższego poniedziałku 21 października 2013 roku.

Marcin Melka

 

Oficjalny profil Edgara Froese już na Facebooku !

edgar2002

Miło poinformować, że na Facebooku pojawił się oficjalny profil Edgara Froese – lidera zespołu Tangerine Dream. Solowa Dyskografia Edgara Froese : 

  • 1974 Aqua
  • 1975 Epsilon in Malaysian Pale
  • 1975 Electronic Dreams (składanka)
  • 1976 Macula Transfer
  • 1978 Ages
  • 1979 Stuntman
  • 1982 Kamikaze 1989
  • 1982 Solo 1974-1979
  • 1983 Pinnacles
  • 1995 Beyond the Storm (składanka)
  • 2003 Introduction to the Ambient Highway
  • 2003 Ambient Highway Vol.1
  • 2003 Ambient Highway Vol.2
  • 2003 Ambient Highway Vol.3
  • 2003 Ambient Highway Vol.4
  • 2005 Dalinetopia
  • 2005 Orange Light Years

Marcin Melka  

Michael Brückner na żywo !

Fragmenty muzyki Michaela Brücknera, zarejestrowanej podczas koncertu w sierpniu 2013 roku. Miłe, przyjemne dla duszy kosmiczne sekwencje, rodem z palety mistrza Klausa Schulze oraz porywające wizualizacje. Polecam wysłuchanie drugiej części suity Reihe Schallwerk No.1 część II. W sam raz na dobranoc 🙂

Marcin Melka

Michael Brückner: Reihe Schallwerk No.1 część II

Serdecznie zapraszam wszystkich do wysłuchania i do obejrzenia drugiej części koncertu Michaela Brücknera. Przypominam, że nagrania zarejestrowano podczas koncertu na żywo w BetterLife Akademie, Lingenfeld, w dniu 14 sierpnia 2013 roku. W porównaniu do pierwszej części koncertu, gdzie dominował bardziej ambientowy klimat, w drugiej części usłyszycie muzykę zdominowaną przez klasyczne sekwencje rodem ze szkoły berlińskiej.

Marcin Melka

Michael Brückner: Reihe Schallwerk No.1

Zapraszam czytelników do obejrzenia i  posłuchania ciekawej muzyki ambient w wykonaniu Michaela Brücknera. Nagrania zarejestrowano podczas koncertu na żywo w BetterLife Akademie, Lingenfeld, w dniu 14 sierpnia 2013 roku. O artyście wspomniałem tutaj. Miejmy nadzieję, że kiedyś usłyszymy kompozycje Michaela Brücknera w Polsce.

Polecam też inne nagrania kompozytora i producenta muzyki elektronicznej z Mainz:












Zapraszam na stronę artysty także tutaj.

Marcin Melka  

 

One Night In Space [2007]

onenight

Tracklista :

[1] One Night In Space 6:56
[2] I Could Hear It When The Moon Collapsed On Broadway 5:19

Singiel „One Night In Space” to zapis dwóch utworów  Tangerine Dream z koncertu we Frankfurcie w październiku 2007 roku. Otwierający singiel  tytułowy utwór „One Night In Space” jest pierwszą, po dłuższym czasie kompozycją, która nawiązuje do tematyki kosmicznej. Dynamiczne sekwencje, rytmiczna perkusja oraz ciekawe akordy rozbrzmiewają w nieziemskiej przestrzeni. Słuchając tego  krótkiego utworu ma się wrażenie, że dźwięki z syntezatorów unoszą słuchacza w niezwykłą podróż po orbicie. Po chwili sekwencje nabierają coraz szybszego tempa oraz z szybkością światła mkną przez zimne, gwiezdne pustkowie. Edgar Froese wraz zespołem zagrał melodyjne sekwencje, które są  znakiem rozpoznawczym Tangerine Dream z lat 70. Brzmienie sekwencji oraz  melodie „falują” niczym wzburzone morze po ciemnym oceanie gwiezdnej przestrzeni. Po chwili następuje crescendo i kończymy kosmiczną przejażdżkę po orbicie. Drugi utwór, o katastroficznym tytule „I Could Hear It When The Moon Collapsed On Brodway” rozpoczyna się kakofoniczną perkusją. Dźwięki te są mocno zmodulowane i zmiksowane. Stanowią muzyczny kolaż do perkusyjnego tła. Jest tu wszechobecny klimat Mandarynek z lat 80, tzw. el-pop. Dla młodszych fanów muzyki Tangerine Dream, singiel „One Night In  Space”,  to nowa porcja muzyki, a dla starszych fanów zespołu przypomnienie najlepszych lat twórczości grupy.

Marcin Melka      

 

 

 

Metaphor [2006]

metaphor_cd

[1] Metaphor First Reality 5:02
[2] Metaphor Second Reality 5:00
[3] Metaphor Third Reality 5:17
[4] Metaphor Earthling’s Reality 7:42
„The phylogenetic unconscious circuit of nothing and the conscious illusion of everything searching for the black hat in a dark room which isn’t there.
It’s everywhere where you’re absent.”

„Metaphor” to kolejna produkcja zespołu Tangerine Dream, która została wydana w 2006 roku przez wytwórnię Eastgate. Już sama okładka tego mini albumu sugeruje, że zawartość może być ciekawa. Tytuł singla nawiązuje do poetyckiego określenia metafory jako filogenetycznego koła nicości oraz świadomej iluzji wszystkiego, co nas otacza. Takie sugestywne określenie metafory doskonale oddaje początek płyty. „Metaphor First Reality” rozpoczyna się  bardzo mrocznie.  Kiedy się jej słucha, ma się wrażenie, że znajdujesz się w tajemniczym świecie wykreowanym przez własną podświadomość. Jest zimno, chłodno. Otacza Cię pustkowie, a niebo jest przykryte szarymi chmurami ….a w tle poszczególne, „nerwowe” partie analogowego fortepianu oraz gitary basowej. Ten niepokój narasta. „Metaphor Second Reality” to krótka nowela pełna delikatnych sekwencji. Partie sampli oraz syntetycznego basu, grane przez Edgara Froese i Thorstena Quaeschninga wprowadzają słuchacza w pogodniejszy, baśniowy wręcz nastrój. Po krótkim wstępie następuje podniosły nastrój. Ta atmosfera została zaimprowizowana przez orkiestrowe partie syntezatorów, które skłaniają do przemyśleń oraz zadumy. „Metaphor Third Reality”: w  trzeciej odsłonie tej płyty następuje nagła zmiana charakteru  muzyki. Staje się ona bardziej dynamiczna oraz „jaśniejsza” od dwóch poprzednich utworów.  Pojawia się sekcja rytmiczna: sekwencje, perkusja i rytm, która jest wspomagana przez syntezatorowe modulacje Edgara oraz fortepianowe allegro Thorstena. Ostatni utwór: „Metaphor Earthling’s Reality” to niespodzianka. Mało kto by się spodziewał, że po dłuższej przerwie usłyszymy wokal. Nie jestem mocnym zwolennikiem śpiewu w klasycznej muzyce elektronicznej, ale … dla niektórych kompozycji zawsze robię wyjątek. W końcu głos ludzki to też  instrument.  Zadziwiający początek, interesujący beat oraz subtelna melodia inicjuje słuchacza w relaksacyjny stan.  Po chwili niczym zjawa, wchodzi świetny głos Christiana Hausla. Ten wokalista obdarzony mocnym śpiewem brał już udział w niektórych nagraniach zespołu Thorstena  Quaeschninga. Sam utwór został dobrze zagrany. Ogólnie „Metaphor” jest udaną produkcją. Kompozycje z tej płyty troszkę przypominają muzykę Tangerine Dream z lat 80-tych ubiegłego wieku. Warto podkreślić, że z marketingowego punktu widzenia zespół odniósł komercyjny sukces, wydając limitowany singiel.

Marcin Melka

Michael Brückner : „Nie można kopiować unikalnych osobowości”

Michael_Brückner_FotoNiedawno w Internecie miałem okazję posłuchać muzyki , którą skomponował Michael Brückner. Jest to ciekawa muzyka, oscylująca w klimacie ambient oraz klasyki muzyki elektronicznej. Ten niemiecki muzyk nie był do tej pory znany polskim słuchaczom klasycznej muzyki elektronicznej. Pewnego dnia zapytałem, czy Michael Brückner zgodziłby się udzielić wywiadu polskim czytelnikom. Oczywiście Michael zgodził się bez wahania. Oto szczegóły wywiadu przeprowadzonego w dniu 01 marca 2013 roku :

English version here.

1) Czy mógłbyś przedstawić siebie polskim czytelnikom bloga phaedra.pl oraz opowiedzieć  w kilku słowach, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką elektroniczną  ?

album1Nazywam się Michael Brückner, jestem producentem i kompozytorem muzyki elektronicznej, zwłaszcza gatunkiem ambient od ponad 20 lat. Urodziłem się w 1969 roku, w Heidelbergu, w Niemczech. Dorastałem w pobliskim mieście, a później przeprowadziłem się  do Moguncji, średniej wielkości miasta, w pobliżu Frankfurtu.  Studiowałem tam projektowanie graficzne.  Ożeniłem się podczas studiów, a obecnie mieszkam z żoną i córką w małej wsi, niedaleko Moguncji. Pracuję jako projektant w małej drukarni Druckerei Linde, w Moguncji. Stosunkowo dość późno zacząłem przygodę z  muzyką, w 1992 roku,   w rzeczywistości, kiedy miałem 22 lata. Kiedy miałem 12 lat, jeszcze przed tworzeniem muzyki, malowałem, ilustrowałem oraz pisałem głównie opowiadania science-fiction i fantasy. Moja wielka miłość do muzyki była od zawsze, (szczególnie wiele rodzajów muzyki i niekoniecznie to była muzyka elektroniczna ….). Moją pierwszą płytą (bez żadnej wiedzy, jak to brzmi), którą kiedykolwiek kupiłem była płyta J.M. Jarre’a „Oxygene” – to było w 1984 roku, na pchlim targu … Od razu mi się ona spodobała! Ja  zawsze byłem zafascynowany technologią nagrywania, nagrywania „słuchowisk” lub „muzyki na żywo”,  „efektów dźwiękowych” itd. Kiedy miałem jedenaście lat, używałem zwykłych odtwarzaczy  kaset. Miałem (i nadal mam), a ogromną kolekcję nagrań, które miksowałem jako nastolatek. album2Odkąd byłem dzieckiem z jakiegoś powodu jednak, uważam, że w ogóle mam talent muzyczny.  Ja zawsze podziwiałem innych muzyków, którzy potrafili bardziej to magicznie robić niż ja… Później, kiedy miałem 20 lub 21 lat, dołączyłem do ruchu Yoga i przez kilka lat medytowałem oraz  śpiewałem indyjskie pieśni (kirtan indian i mantra) – ta praktyka rzeczywiście zachęciła mnie, aby spróbować zająć się  komponowaniem muzyki. Po raz pierwszy faktycznie zagrałem  indyjskie pieśni na elektrycznej harmonii na ulicy. Wkrótce zacząłem też improwizować i komponować własne, małe melodie  …W końcu, w 1992 roku, znalazłem się w dość skomplikowanej sytuacji. Aby wyjaśnić to wszystko po kolei, to w zasadzie chciałem przeprowadzić się z moją dziewczyną do mieszkania, i miałem już przeznaczone  pieniądze na ten cel. Kiedy już znaleźliśmy apartament, moja dziewczyna zmieniła zdanie i musieliśmy się  rozstać. Cóż,  miałem złamane serce i około 2000 marek niemieckich,  które nie były do niczego mi potrzebne na tę chwilę. Zapytałem więc siebie, co robić dalej?  Poszedłem do miejscowego sklepu muzycznego w Heidelbergu i kupiłem klawiaturę Yamaha oraz kilka używanych rejestratorów dźwięku – i tak zaczęła się inna historia …

2)  Wspomniałeś, że lubisz Jean – Michel Jarre. Którego jeszcze z muzyków klasycznej muzyki elektronicznej lubisz najbardziej ? Jaki ma duży wpływ  na Twoją muzykę, którą komponujesz ?

album3Z kompozytorów muzyki elektronicznej, których lubię najbardziej, to Klaus Schulze. Nie tylko jako kompozytor muzyki elektronicznej, ale po prostu to  mój ulubiony muzyk w ogóle … Czy on jest tym muzykiem , który miał  największy wpływ na mnie? Naprawdę nie sądzę, dla wielu powodów –  to jest moja odpowiedź, która jest  rozległa i skomplikowana   … J.R.R. Tolkien opisał to w pewnym  eseju jako składniki, na które składają się tradycyjne bajki, które dołączają „do wielkiej puli” i łączą się lub scalają, dopóki nie zostaną przekształcone w opowieści. Podobnie, ja zawsze wyobrażałem sobie tak, że wiele napotkanych rzeczy w życiu są wrzucane do „garnka” (tak w moim przypadku), które miesza się je dobrze, a następnie są one filtrowane przez ograniczenia moich gustów, wyobraźni, umiejętności (lub też brak umiejętności) – cokolwiek, co kończy się w muzyce i na produkcji. Myślę jednak, że nigdy nie – a może tylko na początku, starałem się skopiować kogoś bezpośrednio (i zazwyczaj bez sukcesu). album5Na pewno nigdy nie próbowałem skopiować Klausa Schulze, bo wierzę, że to niemożliwe, i tak – można kopiować stylu „szkoły berlińskiej” (używać niektórych dźwięków lub elementów stylistycznych) – ale nie można też kopiować unikalnej osobowości. Wyglądałoby tak, jakby każdy z nas  miałby zabrać melodii bluesa, która nie jest zbyt skomplikowana. Ale czy to robił  John Lee Hooker lub Muddy Waters? Myślę, że nie. 😉 Podam   kilka nazw zespołów i muzyków, które zrobiły na mnie wrażenie i nadal mają wpływ :  Pink Floyd, Peter Michael Hamel, Tangerine Dream, Michael Hoenig, Future Sound of London, Mouse on Mars, Brian Eno , Underworld – i wielu (naprawdę wielu) innych …

3)      Kiedy usłyszałeś po raz pierwszy jego muzykę ?

album4Nie jestem tego pewien, kiedy to nastąpiło. Cóż, po raz pierwszy usłyszałem  – świadomie – zrozumiałem, że to jest jego muzyka, jako nastolatek w 1985 lub 1986 roku, kiedy odwiedziłem moją klasę w szkole średniej w Kolonii. Po zwiedzeniu szkoły miałem trochę wolnego czasu i na własną rękę poszedłem na spacer po mieście. Wszedłem do sklepu z płytami. Znalazłem potem bardzo interesujący, podwójny album winylowy muzyka, którego nigdy wcześniej nie słyszałem – to była płyta „Audentity” – która jest nadal moim ulubionym albumem ze wszystkich albumów, które kiedykolwiek słyszałem … Następnym, moim osobistym albumem był album  „The Dome Event Live”. album6Potem uświadomiłem sobie, że kiedy miałem 12 lat,  po raz pierwszy usłyszałem muzykę Klausa,  oglądając film „Barracuda” w telewizji – raczej to był taki tani thriller ze ścieżką dźwiękową. Ale wtedy, nie interesowało mnie, kto skomponował muzykę … Nadal jest to interesujące. Zawsze chodziło mi po głowie, aby obejrzeć ten film pewnego dnia jeszcze raz.

4)      Co z innymi muzykami ?

Słucham większości pionierów elektronicznej muzyki, a tak właściwie kocham ich wszystkich: Vangelis, Jarre, Tangerine Dream, Edgar Froese , Michael Hoenig, nawet wczesny Kitaro – czy kogoś nie pominąłem ?  Może łatwiej jest powiedzieć, że ja z jakiegoś powodu nie słuchałem za dużo wcześniej Isao Tomita i  Michael Stearns …Interesujące jest to, że ci  wszyscy muzycy mają swój własny styl, jak czyste osobowości, które są  rozpoznawalne.

5)      Jaki jest Twój ulubiony album, który nagrałeś ?

Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie – może Ty wiesz, że ja już nagrałem wiele albumów, i oczywiście kocham je wszystkie jak własne dzieci ? … Z perspektywy czasu uświadamiam sobie pewne rzeczy, że oczywiście są różnice oraz inne rzeczy, które mógłbym nagrać lepiej. By odpowiedzieć na to pytanie (byłaby długa odpowiedź), ale krótko, po latach, myślę, że to „Movies Moving In My Head” z roku 2000, który może być moim osobistym ulubionym albumem z  mojej twórczości.

6)      Czy planujesz nagrać muzykę elektroniczną z innymi muzykami ?

Tak, oczywiście – w tej chwili uczestniczę równolegle w kilku wspólnych projektach, jak również w przeszłości też uczestniczyłem …

7)      Czy kiedykolwiek zagrałeś swój koncert ? Na przykład dla przyjaciół ?

album7Chciałbym grać dużo częściej, ale jak do tej pory, z różnych powodów, to nie zdarzało się często, naprawdę … Myślę, że mogę w tej chwili przypomnieć sobie kilka okazji: pierwszy raz zagrałem w 2007 roku, wówczas zorganizowałem małe „release party” po tym, jak skończyłem mój projekt CD Box „No single single”. Grałem w stodole na wsi, w obecności około 30 osób, przyjaciół i przyjaciół … Potem zagrałem z B4 Sunrise, trio Rock Art, której byłem członkiem (…. o ile wiem zespół nie jest już aktywny w tej chwili), zagraliśmy mały koncert na otwarciu wystawy sztuki. I w końcu, w zeszłym roku, miałem pierwszy „prawdziwy” publiczny występ, na Festiwalu RaumZeit  w Dortmundzie. I właśnie w ostatnią sobotę (wywiad przeprowadzony 1 marca 2013 r.), grałem koncert  w północnych Niemczech, dla ośmiu osób – trzech z nich to członkowie  zespołu, który organizuje coroczne „Electronic Festival Circus”, i powiem Tobie, że podobał im się mój występ, więc być może któregoś dnia  będę miał okazję grać na tym festiwalu … album8Potem wziąłem udział w trzech lub czterech  sesjach muzyki ambient EK Lounge  dla muzyków z rejonu, w którym mieszkam. Ale nie były to koncerty solowe, a wszyscy muzycy  razem improwizowali, każdy tylko przyczynił się trochę, taką mam nadzieję, że dodał wartość dodaną do  całości Festiwalu  … Aha, i również zagrałem specjalny koncert z okazji ślubu przyjaciół, w 2009 roku…… moja największa jak do tej pory publiczność (około 100 osób), jednak nie wszystkim z nich naprawdę się podobała moja muzyka (… ale niektórym tak).

8) Jesteś administratorem Deutsches Klaus Schulze Forum  ? Czy jesteś zadowolony, że forum ma bardzo dużą ilość fanów muzyki Klaus Schulze ?

album9Przede wszystkim, nie jestem głównym administratorem – Olaf Lux poprosił mnie, bym mu pomógł na kilka tygodni, już jakiś czas temu, w czasie gdy przeprowadzał się   z jednego mieszkania do drugiego i nie mógł być  online na tym czasie. Ale poza tym, że jest faktycznie osobą kompetentną, a ja po prostu pomagam, gdy potrzebuje pomocy – zawsze w niezbędnych sytuacjach …  dla fanów Klausa Schulze: oczywiście jestem szczęśliwy, że ma wielu fanów i  myślę, że jest to bardzo szczególne wyróżnienie oraz to, że jest ważnym kompozytorem i artystą, a ja czuję się bardzo wdzięczny dla jego muzyki, którą stworzył, i jeśli mógłbym go wspierać w jakikolwiek sposób, z radością to zrobię.

9)      Czy chciałbyś zagrać przed polską publicznością ?

album10Tak, oczywiście, że tak! Chciałbym zagrać w Polsce!! Cóż, właściwie, chciałbym grać gdziekolwiek. Ponieważ jestem zainteresowany graniem dla ludzi – i nie obchodzi ich narodowość lub ich płeć czy kolor skóry, czy cokolwiek. Powiem, że czuję się szczególnie związany z Polską, ponieważ rodzina mojego ojca pochodzi  ze Śląska, która jest dziś częścią Polski. Ja na pewno chciałbym odwiedzić miejsce, w którym się mój ojciec  były się urodził. Ponadto, mam miłe wspomnienia od ludzi z Polski których spotkałem do tej pory, wszyscy z nich byli bardzo przyjaźni i sympatyczni ludzie. To również dobry  pomysł, aby grać, gdzie Klaus Schulze jest tak  przyjaźnie akceptowany.  Sprawia mi to wyobrażenie, że Polska jest specjalnym miejsce dla muzyki elektronicznej … Przy okazji, dwa lub trzy lata temu, miałem plany na współpracę z bardzo utalentowaną piosenkarką i wiolonczelistką z kraju. Niestety (przynajmniej dla mnie), ona miała inne plany, które były ważniejsze dla jej kariery. Nie wiem dokładnie, co robi w tej chwili, ale mam nadzieję, że ma się dobrze i życzę jej powodzenia. Myślę, że dwa lata temu wygrała jakąś wielką nagrodę podczas akademickiego konkursu muzyki eksperymentalnej.

10)    Powoli zbliżamy  się do końca wywiadu. Czy chciałbyś powiedzieć kilka słów na koniec polskim miłośnikom klasycznej muzyki elektronicznej ?

Dobrze. Nie jestem pewien, czy mam coś bardzo ważnego w ogóle do powiedzenia, a jeżeli tak, to prawdopodobnie w muzyce. Szanowny polscy słuchacze – to wspaniałe, że jesteście tutaj – lub tam – gdziekolwiek jesteście. Byłoby pięknie Was poznać, i zagrać dla Was. Mam nadzieję, że jesteście  szczęśliwi, a życie układa się Wam dobrze.

11) Dziękuję Michael za wywiad !

Dziękuję Marcin.

Marcin Melka 

Serdecznie zapraszam do posłuchania utworów Michaela Brücknera na stronie :       http://michaelbrueckner.bandcamp.com/ 

Tangerine Dream 1983 : relacja z koncertu

dreaming frontW ubiegłym tygodniu zaprezentowałem Wam szczegółową relację Mariusza Wójcika  z koncertu Tangerine Dream w Zabrzu w kwietniu 1997 roku. Teraz cofniemy się o prawie 30 lat wstecz, do pamiętnego, grudniowego koncertu w Warszawie. Oto relacja Damiana Koczkodona :

Miałem wtedy 19 lat i z prawdziwą przyjemnością skorzystałem z widowiska jakie przygotowała ta legendarna grupa. Pamiętam siarczyste mrozy jakie panowały wtedy w stolicy i długie kolejki po bilety. Zimowe spotkanie 10 grudnia 1983 roku na hali warszawskiego Torwaru z zespołem warte było jednak zniesienia wszelakich niedogodności. Po porannym zwiedzaniu miasta, zakupie kasetowego decka który potem targałem ze sobą po hali, udało mi się kupić bilet na pierwszy koncert zespołu który miał odbyć się o 18.00. Nie pamiętam już czy zaczął się on punktualnie. Z głośników popłynęła dość długa, nagrana na taśmę zapowiedź Jerzego Kordowicza który w tym czasie przebywał w Skandynawii. Po jej zakończeniu powietrze poddało się potężnej dawce dźwięków wygenerowanej przez sprzęt tria. Kiedy po latach obejrzałem specyfikację instrumentarium jakim dysponował wtedy zespół przestałem się temu dziwić. Ponad 30 urządzeń prawie wszystkich uznanych w branży marek!  Equipment. To musiało zrobić wrażenie! Agresywne akordy pierwszej kompozycji znanej potem jako „Poland” zabrzmiały niczym przemarsz zwycięskich wojsk. Od pierwszej sekundy było wiadomo że to historyczne dla  publiczności jak i samego zespołu chwile. Dynamiczna muzyka bez pardonu zaczęła rządzić w przestrzeni, wypełniając również wnętrza zafascynowanych słuchaczy. Ze specjalistycznych urządzeń wydobywały się dymy, nadając występom szczególnego charakteru. Po niespełna 12 minutach awaria prądu trochę zburzyła tę prawie niebiańską atmosferę. Konsternacja była widoczna na wszystkich twarzach. Zespół nie poddał się jednak i wznowił spektakl. Przedstawił wielobarwną muzykę, pełną kontrastów, ale i ciepła jakie grupa umiała wydobyć ze swoich instrumentów. Grano fragmenty przebojowe jak i mocno kontemplacyjne. Nowe, jak na tamte czasy, modele cyfrowych syntezatorów zachwycały swoją barwą. Grupa potrafiła zagrać z pazurem, ostro, rockowo, co być może było zasługą najmłodszego Johannesa.
  Mimo iż muzyków oddzielały od słuchaczy metalowe bariery, przez blisko dwie godziny Froese, Franke i Schmoelling utrzymywali w pozytywnym oszołomieniu, wręcz  błogostanie, kilka tysięcy ludzi. Muzyce towarzyszył pokaz slajdów rzucany na złożony z dwóch części trójkątny ekran. Często widać było na nim białego ptaka w locie. Kształtem przypominał jako żywo gołębia, ale te animowane ruchy skrzydeł zdecydowanie przypominały orła; co być może było gestem zespołu w stronę polskiego godła – również okładki niedawno wydanej płyty pod tym tytułem. Jej fragment był zresztą grany na tym koncercie. Podobnie jak „Exit” czy „Hyperboera”. Dużą cześć przedstawianych obrazów stanowiły zabytki architektury i piękne miejsca na naszej planecie. W pewnym momencie technicy wypuścili w górę partię balonów, które zostały rozszarpane przez słuchaczy pragnących mieć swoistą pamiątkę. Sam miałem taki przez kilka lat.. no ale to tylko kawałek gumy;). Oczywiście uczciwość nakazuje mi zanotować również,  że na Torwar niektórzy fani przyszli głównie  w celach towarzyskich i nawet w najciekawszych muzycznych momentach ciągle ktoś chodził pod sceną. Nie tak było pół roku wcześniej podczas koncertów Klausa i Rainera. Schulze i Bloss potrafili skutecznie i dosłownie posadzić publiczność na deskach i całkowicie skupić ich uwagę na sobie.  Nie wszystkie zagrane utwory były równie udane. Pamiętam występ polskiej aktorki recytującej „Kiev Mission”. Niestety, to była totalna porażka. Kobieta zbyt mocno akcentowała zdania przerysowując je w sposób wręcz karykaturalny. Nie jest to wina zespołu, Edgar miał dobry pomysł, skąd jednak mógł wiedzieć że kobieta ataksją języka do muzyki „położy” ten fragment? To, co mile się słuchało w języku rosyjskim na płycie „Exit”, niekoniecznie musiało być dobrze wykonane w polskim. Nie potrafię też potwierdzić legendy, czy muzycy grali w cienkich rękawiczkach, muzyka zbyt fascynowała oczy i uszy, aby zwracać uwagę na takie szczegóły. No i nie widać było tego na filmie Pawła Karpińskiego. Nie czułem też gazów łzawiących, ani ani nie zarejestrowałem wzrokiem  brutalnych ochroniarzy o których aktach przemocy krążą legendy… Niezależnie od drobnych potknięć, występy należy uznać za bardzo udane. Wracałem więc pełen radości  piechotą na Dworzec Centralny,  mając za drogowskaz widoczny z daleka Pałac Kultury. To były czasy gdy PKP miało przepełnione wagony, a zagraniczne samochody na ulicach były rzadkością. W uszach grała mi jeszcze muzyka,  a w sercu przekonanie o dobrze spędzonym, pełnym niezwykłych wrażeń dniu…
     Zespół po powrocie do domu postanowił wydać płytę z zapisem tych koncertów. Ukazał się dwupłytowy album „Poland – The Warsaw Concert”. Doskonałe brzmienie będące zasługą studyjnej, mozolnej obróbki materiału dokonanej przez Chrisa Franke i Johannesa Schmoellinga jest jednym z powodów niesamowitej popularności tej płyty. Choć nie jednym. Odświętna atmosfera happeningu i prawdziwa radość fanów jaka płynęła z  widowni w stronę estrady miały również swój wpływ na muzyków. A zespół był w doskonałej, szczytowej formie, na jaką nie wzniósł się chyba już nigdy więcej. Ale to co słychać na płycie „Poland”, nie do końca pokrywa się z prawdziwą  muzyczną treścią wypełniającą w 1983 halę Torwaru. Ingerencja Chrisa Franke w oryginalny zapis daleko przekroczyła granice lekkich modyfikacji. Nie zdziwiłbym się gdyby prawdą okazało się przypuszczenie, że niektóre fragmenty nagrano ponownie i podłączono do reszty. Wspominam o tym, ponieważ w 2000 roku powstał projekt rekonstrukcji taśm rejestrujących muzykę z audytorium. Pewien bardzo zdolny dźwiękowiec, człowiek kryjący się pod pseudonimem 3N (pozdrawiam!), postanowił wskrzesić i uszlachetnić zawartość swoich starych kaset magnetofonowych. Z  nich to właśnie i dostarczonych dodatkowych materiałów  zrekonstruował co się dało z posiadanych zasobów. Powstał  tak zwany ‘fan-release”, dwupłytowy dokument pozwalający zapoznać się z prawdziwym brzmieniem i treścią obu warszawskich koncertów z tego grudniowego wieczoru. Oprócz nagrań znanych z oficjalnego wydawnictwa zawiera on kilka unikalnych utworów z których zrezygnowano w legalnej wersji.  Choćby z tego powodu prawdziwy fan powinien go poszukać. I na tym albumie wydanym pod tytułem: „Dreaming on Ice Stadium Evening” można wyraźnie usłyszeć że np. początkowy „Poland” był jednak  trochę inaczej grany na obu koncertach. Ostre frazy zostały w studio złagodzone. Ten rarytas jest obecnie nieosiągalny w swojej pierwotnej formie. Dlatego też cieszę się że mój egzemplarz nr 3 jest jeszcze „na chodzie”. Pięknie jest cofnąć się w czasie o prawie 30 lat i posłuchać zespołu który był kiedyś wyznacznikiem dobrej odkrywczej muzyki, tego co najlepsze w gatunku zwanym czasami rockiem elektronicznym.

Damian Koczkodon

I na koniec niespodzianka : poniżej do pobrania skan artykułu z pamiętnego koncertu z nieistniejącego już czasopisma „Non Stop”. Specjalne podziękowania  dla Mariusza Wójcika za udostępnienie.

NON STOP 1984.12