Kitaro: „Final Call”

Najnowszy album Kitaro zatytułowany „Final Call” już w sprzedaży ! Mało kto się spodziewał, że Kitaro jeszcze czymś nowym zaskoczy. A jednak stało się ! Kitaro powrócił do klimatu muzyki, którą grał w latach siedemdziesiątych oraz osiemdziesiątych. Ponownie pojawiły się pastelowe, barwne dźwięki oraz melodie. Jest jednak jeden utwór Kitaro, który mnie zachwycił, bo został nagrany w stylu …szkoły berlińskiej rodem z nagrań zespołu Tangerine Dream oraz Klausa Schulze. Rytmiczne sekwencje, ciekawa linia melodyczna i nawiązanie do dawnych klimatów. Po prostu super. Posłuchajcie sami.

Marcin Melka 

Michael Brückner na żywo !

Fragmenty muzyki Michaela Brücknera, zarejestrowanej podczas koncertu w sierpniu 2013 roku. Miłe, przyjemne dla duszy kosmiczne sekwencje, rodem z palety mistrza Klausa Schulze oraz porywające wizualizacje. Polecam wysłuchanie drugiej części suity Reihe Schallwerk No.1 część II. W sam raz na dobranoc 🙂

Marcin Melka

Michael Brückner: Reihe Schallwerk No.1 część II

Serdecznie zapraszam wszystkich do wysłuchania i do obejrzenia drugiej części koncertu Michaela Brücknera. Przypominam, że nagrania zarejestrowano podczas koncertu na żywo w BetterLife Akademie, Lingenfeld, w dniu 14 sierpnia 2013 roku. W porównaniu do pierwszej części koncertu, gdzie dominował bardziej ambientowy klimat, w drugiej części usłyszycie muzykę zdominowaną przez klasyczne sekwencje rodem ze szkoły berlińskiej.

Marcin Melka

Michael Brückner: Reihe Schallwerk No.1

Zapraszam czytelników do obejrzenia i  posłuchania ciekawej muzyki ambient w wykonaniu Michaela Brücknera. Nagrania zarejestrowano podczas koncertu na żywo w BetterLife Akademie, Lingenfeld, w dniu 14 sierpnia 2013 roku. O artyście wspomniałem tutaj. Miejmy nadzieję, że kiedyś usłyszymy kompozycje Michaela Brücknera w Polsce.

Polecam też inne nagrania kompozytora i producenta muzyki elektronicznej z Mainz:












Zapraszam na stronę artysty także tutaj.

Marcin Melka  

 

Wspomnienia z koncertów Klausa Schulze w Polsce i nie tylko ….

02_kadrWitajcie ! Przymierzałem się długo do tego projektu i dzisiaj postanowiłem, że wspomnę o tym przedsięwzięciu czytelnikom bloga phaedra.pl. Planuję w niedalekiej przyszłości opublikować na blogu (być może będzie to też książka w wersji papierowej lub elektronicznej) Wasze wspomnienia, wrażenia, przeżycia z koncertów znanych klasyków elektronicznej muzyki, którzy zagrali w Polsce. Cel będzie tylko jeden : przybliżyć klasyczną muzykę elektroniczną młodszym słuchaczom oraz przypomnieć stare, dobre czasy. Jeżeli jesteście chętni, gotowi, proszę przyślijcie swoje wspomnienia, zdjęcia, wycinki, relacje na adres : contact@phaedra.pl

Marcin Melka 

Michael Brückner : „Nie można kopiować unikalnych osobowości”

Michael_Brückner_FotoNiedawno w Internecie miałem okazję posłuchać muzyki , którą skomponował Michael Brückner. Jest to ciekawa muzyka, oscylująca w klimacie ambient oraz klasyki muzyki elektronicznej. Ten niemiecki muzyk nie był do tej pory znany polskim słuchaczom klasycznej muzyki elektronicznej. Pewnego dnia zapytałem, czy Michael Brückner zgodziłby się udzielić wywiadu polskim czytelnikom. Oczywiście Michael zgodził się bez wahania. Oto szczegóły wywiadu przeprowadzonego w dniu 01 marca 2013 roku :

English version here.

1) Czy mógłbyś przedstawić siebie polskim czytelnikom bloga phaedra.pl oraz opowiedzieć  w kilku słowach, jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką elektroniczną  ?

album1Nazywam się Michael Brückner, jestem producentem i kompozytorem muzyki elektronicznej, zwłaszcza gatunkiem ambient od ponad 20 lat. Urodziłem się w 1969 roku, w Heidelbergu, w Niemczech. Dorastałem w pobliskim mieście, a później przeprowadziłem się  do Moguncji, średniej wielkości miasta, w pobliżu Frankfurtu.  Studiowałem tam projektowanie graficzne.  Ożeniłem się podczas studiów, a obecnie mieszkam z żoną i córką w małej wsi, niedaleko Moguncji. Pracuję jako projektant w małej drukarni Druckerei Linde, w Moguncji. Stosunkowo dość późno zacząłem przygodę z  muzyką, w 1992 roku,   w rzeczywistości, kiedy miałem 22 lata. Kiedy miałem 12 lat, jeszcze przed tworzeniem muzyki, malowałem, ilustrowałem oraz pisałem głównie opowiadania science-fiction i fantasy. Moja wielka miłość do muzyki była od zawsze, (szczególnie wiele rodzajów muzyki i niekoniecznie to była muzyka elektroniczna ….). Moją pierwszą płytą (bez żadnej wiedzy, jak to brzmi), którą kiedykolwiek kupiłem była płyta J.M. Jarre’a „Oxygene” – to było w 1984 roku, na pchlim targu … Od razu mi się ona spodobała! Ja  zawsze byłem zafascynowany technologią nagrywania, nagrywania „słuchowisk” lub „muzyki na żywo”,  „efektów dźwiękowych” itd. Kiedy miałem jedenaście lat, używałem zwykłych odtwarzaczy  kaset. Miałem (i nadal mam), a ogromną kolekcję nagrań, które miksowałem jako nastolatek. album2Odkąd byłem dzieckiem z jakiegoś powodu jednak, uważam, że w ogóle mam talent muzyczny.  Ja zawsze podziwiałem innych muzyków, którzy potrafili bardziej to magicznie robić niż ja… Później, kiedy miałem 20 lub 21 lat, dołączyłem do ruchu Yoga i przez kilka lat medytowałem oraz  śpiewałem indyjskie pieśni (kirtan indian i mantra) – ta praktyka rzeczywiście zachęciła mnie, aby spróbować zająć się  komponowaniem muzyki. Po raz pierwszy faktycznie zagrałem  indyjskie pieśni na elektrycznej harmonii na ulicy. Wkrótce zacząłem też improwizować i komponować własne, małe melodie  …W końcu, w 1992 roku, znalazłem się w dość skomplikowanej sytuacji. Aby wyjaśnić to wszystko po kolei, to w zasadzie chciałem przeprowadzić się z moją dziewczyną do mieszkania, i miałem już przeznaczone  pieniądze na ten cel. Kiedy już znaleźliśmy apartament, moja dziewczyna zmieniła zdanie i musieliśmy się  rozstać. Cóż,  miałem złamane serce i około 2000 marek niemieckich,  które nie były do niczego mi potrzebne na tę chwilę. Zapytałem więc siebie, co robić dalej?  Poszedłem do miejscowego sklepu muzycznego w Heidelbergu i kupiłem klawiaturę Yamaha oraz kilka używanych rejestratorów dźwięku – i tak zaczęła się inna historia …

2)  Wspomniałeś, że lubisz Jean – Michel Jarre. Którego jeszcze z muzyków klasycznej muzyki elektronicznej lubisz najbardziej ? Jaki ma duży wpływ  na Twoją muzykę, którą komponujesz ?

album3Z kompozytorów muzyki elektronicznej, których lubię najbardziej, to Klaus Schulze. Nie tylko jako kompozytor muzyki elektronicznej, ale po prostu to  mój ulubiony muzyk w ogóle … Czy on jest tym muzykiem , który miał  największy wpływ na mnie? Naprawdę nie sądzę, dla wielu powodów –  to jest moja odpowiedź, która jest  rozległa i skomplikowana   … J.R.R. Tolkien opisał to w pewnym  eseju jako składniki, na które składają się tradycyjne bajki, które dołączają „do wielkiej puli” i łączą się lub scalają, dopóki nie zostaną przekształcone w opowieści. Podobnie, ja zawsze wyobrażałem sobie tak, że wiele napotkanych rzeczy w życiu są wrzucane do „garnka” (tak w moim przypadku), które miesza się je dobrze, a następnie są one filtrowane przez ograniczenia moich gustów, wyobraźni, umiejętności (lub też brak umiejętności) – cokolwiek, co kończy się w muzyce i na produkcji. Myślę jednak, że nigdy nie – a może tylko na początku, starałem się skopiować kogoś bezpośrednio (i zazwyczaj bez sukcesu). album5Na pewno nigdy nie próbowałem skopiować Klausa Schulze, bo wierzę, że to niemożliwe, i tak – można kopiować stylu „szkoły berlińskiej” (używać niektórych dźwięków lub elementów stylistycznych) – ale nie można też kopiować unikalnej osobowości. Wyglądałoby tak, jakby każdy z nas  miałby zabrać melodii bluesa, która nie jest zbyt skomplikowana. Ale czy to robił  John Lee Hooker lub Muddy Waters? Myślę, że nie. 😉 Podam   kilka nazw zespołów i muzyków, które zrobiły na mnie wrażenie i nadal mają wpływ :  Pink Floyd, Peter Michael Hamel, Tangerine Dream, Michael Hoenig, Future Sound of London, Mouse on Mars, Brian Eno , Underworld – i wielu (naprawdę wielu) innych …

3)      Kiedy usłyszałeś po raz pierwszy jego muzykę ?

album4Nie jestem tego pewien, kiedy to nastąpiło. Cóż, po raz pierwszy usłyszałem  – świadomie – zrozumiałem, że to jest jego muzyka, jako nastolatek w 1985 lub 1986 roku, kiedy odwiedziłem moją klasę w szkole średniej w Kolonii. Po zwiedzeniu szkoły miałem trochę wolnego czasu i na własną rękę poszedłem na spacer po mieście. Wszedłem do sklepu z płytami. Znalazłem potem bardzo interesujący, podwójny album winylowy muzyka, którego nigdy wcześniej nie słyszałem – to była płyta „Audentity” – która jest nadal moim ulubionym albumem ze wszystkich albumów, które kiedykolwiek słyszałem … Następnym, moim osobistym albumem był album  „The Dome Event Live”. album6Potem uświadomiłem sobie, że kiedy miałem 12 lat,  po raz pierwszy usłyszałem muzykę Klausa,  oglądając film „Barracuda” w telewizji – raczej to był taki tani thriller ze ścieżką dźwiękową. Ale wtedy, nie interesowało mnie, kto skomponował muzykę … Nadal jest to interesujące. Zawsze chodziło mi po głowie, aby obejrzeć ten film pewnego dnia jeszcze raz.

4)      Co z innymi muzykami ?

Słucham większości pionierów elektronicznej muzyki, a tak właściwie kocham ich wszystkich: Vangelis, Jarre, Tangerine Dream, Edgar Froese , Michael Hoenig, nawet wczesny Kitaro – czy kogoś nie pominąłem ?  Może łatwiej jest powiedzieć, że ja z jakiegoś powodu nie słuchałem za dużo wcześniej Isao Tomita i  Michael Stearns …Interesujące jest to, że ci  wszyscy muzycy mają swój własny styl, jak czyste osobowości, które są  rozpoznawalne.

5)      Jaki jest Twój ulubiony album, który nagrałeś ?

Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie – może Ty wiesz, że ja już nagrałem wiele albumów, i oczywiście kocham je wszystkie jak własne dzieci ? … Z perspektywy czasu uświadamiam sobie pewne rzeczy, że oczywiście są różnice oraz inne rzeczy, które mógłbym nagrać lepiej. By odpowiedzieć na to pytanie (byłaby długa odpowiedź), ale krótko, po latach, myślę, że to „Movies Moving In My Head” z roku 2000, który może być moim osobistym ulubionym albumem z  mojej twórczości.

6)      Czy planujesz nagrać muzykę elektroniczną z innymi muzykami ?

Tak, oczywiście – w tej chwili uczestniczę równolegle w kilku wspólnych projektach, jak również w przeszłości też uczestniczyłem …

7)      Czy kiedykolwiek zagrałeś swój koncert ? Na przykład dla przyjaciół ?

album7Chciałbym grać dużo częściej, ale jak do tej pory, z różnych powodów, to nie zdarzało się często, naprawdę … Myślę, że mogę w tej chwili przypomnieć sobie kilka okazji: pierwszy raz zagrałem w 2007 roku, wówczas zorganizowałem małe „release party” po tym, jak skończyłem mój projekt CD Box „No single single”. Grałem w stodole na wsi, w obecności około 30 osób, przyjaciół i przyjaciół … Potem zagrałem z B4 Sunrise, trio Rock Art, której byłem członkiem (…. o ile wiem zespół nie jest już aktywny w tej chwili), zagraliśmy mały koncert na otwarciu wystawy sztuki. I w końcu, w zeszłym roku, miałem pierwszy „prawdziwy” publiczny występ, na Festiwalu RaumZeit  w Dortmundzie. I właśnie w ostatnią sobotę (wywiad przeprowadzony 1 marca 2013 r.), grałem koncert  w północnych Niemczech, dla ośmiu osób – trzech z nich to członkowie  zespołu, który organizuje coroczne „Electronic Festival Circus”, i powiem Tobie, że podobał im się mój występ, więc być może któregoś dnia  będę miał okazję grać na tym festiwalu … album8Potem wziąłem udział w trzech lub czterech  sesjach muzyki ambient EK Lounge  dla muzyków z rejonu, w którym mieszkam. Ale nie były to koncerty solowe, a wszyscy muzycy  razem improwizowali, każdy tylko przyczynił się trochę, taką mam nadzieję, że dodał wartość dodaną do  całości Festiwalu  … Aha, i również zagrałem specjalny koncert z okazji ślubu przyjaciół, w 2009 roku…… moja największa jak do tej pory publiczność (około 100 osób), jednak nie wszystkim z nich naprawdę się podobała moja muzyka (… ale niektórym tak).

8) Jesteś administratorem Deutsches Klaus Schulze Forum  ? Czy jesteś zadowolony, że forum ma bardzo dużą ilość fanów muzyki Klaus Schulze ?

album9Przede wszystkim, nie jestem głównym administratorem – Olaf Lux poprosił mnie, bym mu pomógł na kilka tygodni, już jakiś czas temu, w czasie gdy przeprowadzał się   z jednego mieszkania do drugiego i nie mógł być  online na tym czasie. Ale poza tym, że jest faktycznie osobą kompetentną, a ja po prostu pomagam, gdy potrzebuje pomocy – zawsze w niezbędnych sytuacjach …  dla fanów Klausa Schulze: oczywiście jestem szczęśliwy, że ma wielu fanów i  myślę, że jest to bardzo szczególne wyróżnienie oraz to, że jest ważnym kompozytorem i artystą, a ja czuję się bardzo wdzięczny dla jego muzyki, którą stworzył, i jeśli mógłbym go wspierać w jakikolwiek sposób, z radością to zrobię.

9)      Czy chciałbyś zagrać przed polską publicznością ?

album10Tak, oczywiście, że tak! Chciałbym zagrać w Polsce!! Cóż, właściwie, chciałbym grać gdziekolwiek. Ponieważ jestem zainteresowany graniem dla ludzi – i nie obchodzi ich narodowość lub ich płeć czy kolor skóry, czy cokolwiek. Powiem, że czuję się szczególnie związany z Polską, ponieważ rodzina mojego ojca pochodzi  ze Śląska, która jest dziś częścią Polski. Ja na pewno chciałbym odwiedzić miejsce, w którym się mój ojciec  były się urodził. Ponadto, mam miłe wspomnienia od ludzi z Polski których spotkałem do tej pory, wszyscy z nich byli bardzo przyjaźni i sympatyczni ludzie. To również dobry  pomysł, aby grać, gdzie Klaus Schulze jest tak  przyjaźnie akceptowany.  Sprawia mi to wyobrażenie, że Polska jest specjalnym miejsce dla muzyki elektronicznej … Przy okazji, dwa lub trzy lata temu, miałem plany na współpracę z bardzo utalentowaną piosenkarką i wiolonczelistką z kraju. Niestety (przynajmniej dla mnie), ona miała inne plany, które były ważniejsze dla jej kariery. Nie wiem dokładnie, co robi w tej chwili, ale mam nadzieję, że ma się dobrze i życzę jej powodzenia. Myślę, że dwa lata temu wygrała jakąś wielką nagrodę podczas akademickiego konkursu muzyki eksperymentalnej.

10)    Powoli zbliżamy  się do końca wywiadu. Czy chciałbyś powiedzieć kilka słów na koniec polskim miłośnikom klasycznej muzyki elektronicznej ?

Dobrze. Nie jestem pewien, czy mam coś bardzo ważnego w ogóle do powiedzenia, a jeżeli tak, to prawdopodobnie w muzyce. Szanowny polscy słuchacze – to wspaniałe, że jesteście tutaj – lub tam – gdziekolwiek jesteście. Byłoby pięknie Was poznać, i zagrać dla Was. Mam nadzieję, że jesteście  szczęśliwi, a życie układa się Wam dobrze.

11) Dziękuję Michael za wywiad !

Dziękuję Marcin.

Marcin Melka 

Serdecznie zapraszam do posłuchania utworów Michaela Brücknera na stronie :       http://michaelbrueckner.bandcamp.com/ 

Tomasz Pauszek (Odyssey) : „Muzyka służy do wywoływania i przywoływania różnych uczuć”

Mariusz Wójcik :  Już sam tytuł albumu sugeruje, że wracasz do historii el-muzyki. Kiedyś jeden z twoich idoli, J.M. Jarre nagrał „Muzykę Dla Supermarketów”, a Brian Eno, „Muzykę Dla  Portów Lotniczych”. Ty nawiązujesz troszkę do tej koncepcji, choć to zupełnie inny środek komunikacji. Powiedz jaka była twoja główna inspiracja przy tworzeniu tej muzyki?

Tomasz Pauszek : Masz rację, w przeszłości pojawiły się albumy „Music For Supermarkets”, czy „Music For Airports”. To kultowe płyty, które inspirowały wielu, odegrały ważną rolę w rozwoju muzyki. I dla mnie to też ważne albumy. Chcąc powrócić do stylu i klimatu lat 70-tych XX wieku, chciałem odnieść się poniekąd to tych albumów, stąd „Music For Subway” i pewna próba kontynuacji pomysłu na albumy z serii „Music For….”.A tak na poważnie, to jest to album, który w pewien sposób ma pokazać etapy mojego muzycznego rozwoju, źródła i fascynacje. Więc trudno podać tutaj jedną czy główną inspirację. Można powiedzieć, że inspiracją do tej płyty były wszystkie kompozycje, utwory czy albumy moich ulubionych artystów, od Bacha zaczynając, przez Jarre`a, Vangelisa, Kitaro, Bilińskiego, na Royksopp kończąc.
M.W : Kolejne stacje metra dla mnie to wspaniała wycieczka nie tylko metrem, ale mam wrażenie, że skupiłeś się mocno na wygrzebaniu ze swojego studia te cudnych stareńkich analogowych cacek. Bardzo jestem ciekaw jak w dobie cyfryzacji udało ci się wyprodukować tak natchnioną el- muzykę daleką od tych zabiegów komputerowych, które według mnie zabijają ducha muzyki w tych czasach?
 T.P : Z zamiarem nagrania płyty stworzonej wyłącznie na starych instrumentach analogowych z lat 70-tych ub. wieku nosiłem się już od dłuższego czasu. Chciałem się sprawdzić. Zobaczyć czy w dzisiejszych skomputeryzowanych czasach, można jeszcze skomponować muzykę używając dawnych, prostych jakby się wydawało narzędzi, stworzyć ją od podstaw, tylko przy pomocy wyobraźni i w większości monofonicznych syntezatorów. Chciałem na własnej skórze przekonać się, co mogli czuć pionierzy gatunku, a obecnie ikony, jak Vangelis, Tangerine Dream, Jean Michel Jarre, czy Wendy Carlos, tworząc czy nagrywając całe płyty na tych instrumentach. To niesamowite przeżycie, uczące pokory i szacunku do instrumentów i właśnie, dlatego ta płyta jest niejako hołdem dla tych artystów, którzy w latach 70-tych wynieśli muzykę elektroniczną na szczyt.
M.W : Jest stacja metra gdzie wchodzę niemalże w uduchowioną muzykę oscylującą o transkrypcje dzieł wielkich kompozytorów muzyki klasycznej. Ten utwór udowadnia nam o twoim talencie i wszechstronności czy bliska ci jest wobec tego twórczość muzyki klasycznej? Opowiedz coś więcej o wpływie klasyków na twoją muzykę ? No jeśli takowy istnieje?
T.P : Oczywiście, muzyka klasyczna bardzo na mnie oddziaływała przez długi czas i nadal oddziałuje. Uwielbiam ją. Jestem dyrygentem z wykształcenia i z racji studiów muzycznych, przerabiałem całą historię muzyki. To fascynująca podróż. Zawsze inspirowała mnie muzyka Bacha, Beethovena, Haendla, Vivaldiego czy później utwory impresjonistyczne, np. Debussy`ego. W ogóle uwielbiam impresjonizm, zarówno w malarstwie, jak i muzyce. Ale także bardzo cenię sobie perfekcję i motorykę muzyki baroku. Na płycie MUSIC FOR SUBWAY niekiedy starałem się pokazać odniesienia do Bacha, jednego z moich idoli okresu baroku. Był geniuszem.
M.W :  Czy to prawda, że tą płytą masz zakończyć wydawanie płyt? Mam nadzieje, że nadal będziesz wydawał, a zadaję ci te pytanie w związku z radiem Rona Bootsa „Dreamscape”. Ostatnio właśnie Ron zaprezentował jeden z utworów z twojej nowej płyty. Myślę, że to znakomita motywacja by dalej tworzyć choćby dla garstki wiernych fanów. Co myślisz o tym ?
T.P : Zaprezentowanie jednego z moich utworów w radiu Rona Bootsa oczywiście poczytuję sobie za wielki komplement i honor. To bardzo miłe, że moja muzyka jest doceniana również w tak poważanych audycjach, bardzo się z tego cieszę i dziękuję. Takie gesty oczywiście motywują i czasami skłaniają do refleksji nad dalszą drogą muzyczną. Ale prawda jest taka, że doszedłem do takiego momentu w życiu, że chcę zrobić coś więcej w muzyce, trochę inaczej, szerzej, nie ograniczając się tylko do klasycznej muzyki elektronicznej. Wszystko, co chciałem osiągnąć i zakładałem sobie, jako cel, tworząc projekt, ODYSSEY, osiągnąłem. Czuję, że w tzw, „el-muzyce” nic nowego nie zrobię i niczego nowego nie wniosę. I w związku z tym, faktycznie zamierzam zakończyć działalność projektu ODYSSEY. MUSIC FOR SUBWAY – Symphony For Analogues była ostatnią studyjną płytą ODYSSEY`a. Obecnie przygotowuję jeszcze płytę kompilacyjną, podsumowującą jedenaście lat twórczości. Będzie to dwupłytowy album pt. THE ESSENTIAL, zawierający najważniejsze utwory z wszystkich dotychczasowych płyt, ale w nieco innych wersjach. Więc polecam. Nie jest jednak prawdą, że przestaję wydawać płyty w ogóle. Ponieważ mam zamiar teraz skupić się na działalności mojego drugiego projektu pod nazwą RND i pod tym szyldem teraz wydawać i realizować swoje pomysły. Obecnie czekam na wydanie trzeciej już z kolei płyty, która ukaże się nakładem jednej z wytwórni z Hong Kongu. Mam też w głowie pomysły już na kolejny album lub dwa albumy. A wracając jeszcze do el-muzyki, mam w planach współpracę, jako producent i współkompozytor płyty jednego z bardzo zdolnych polskich muzyków elektronicznych. Więc jest co robić i najbliższe miesiące będą na pewno pracowite.  Koniec ODYSSEY`a jest tylko końcem pewnego etapu, projektu. Teraz będę działał muzycznie pod szyldem RND i jak już wspomniałem zajmę się także produkcją innych el-muzyków.
 M.W : Opowiedz coś więcej o swojej przygodzie z twórczością Jarre`a. Wiem, że Damian Koczkodon ( blog el music) ciebie wypytał odnośnie pasji to muzyki mistrza Jarre`a, ale właściwie, co ciebie ujmuje w jego muzyce ?
T.P : Jean Michel Jarre był w moim życiu praktycznie od zawsze. Słucham jego muzyki od dziecka. Inspirowało i nadal inspiruje mnie jego podejście do muzyki, jego poszukiwania sonorystyczne z czasów pracy z Pierrem Schaefferem, szukanie dźwięków w otaczającym świecie, tworzenie pejzaży dźwiękowych niczym malarz na płótnie. To podejście bardzo artystyczne, głębsze niż zwykłe granie nut. Sam uwielbiam awangardę, zwłaszcza przedstawicieli muzyki konkretnej. Czasami sam czerpię w mojej twórczości z ich dokonań. Jarre jest artystą absolutnym. On widzi świat, jako jedno wielkie twórcze podwórko, tak pod względem muzycznym, jak i plastycznym, wizualnym. Podoba mi się przesłanie, które idzie też za jego muzyką, jej głębszy wymiar. Chwytliwe melodie niektórych jego utworów dają popularność, ale oprócz nich, jest na jego płytach jeszcze wiele muzyki dla prawdziwych koneserów. Zawsze jest to drugie dno. I to mi się bardzo podoba.
M.W : Zawsze mnie intryguje niezwykła współzależność i zarazem spójność twojej muzyki z okładkami. Cenię sobie bardzo twórczość Michała Karcza. Jak myślisz czy w dobie bezdusznego wpatrywania się w TV oprócz muzyki okładka jeszcze może ludzkie oko zachęcić do tego, aby wgryźć się bardziej w muzykę czy koncepcje albumu? Jak widzisz tą kwestie z punktu widzenia MUZYKA?
T.P : Bardzo mnie cieszy, że jeszcze ktoś zwraca uwagę na okładki. Faktycznie, mam wrażenie, że dziś dla wielu okładki stają się często zbędnym balastem. Człowiek zrobił się „konsumpcjonistyczny”, chce mieć produkt, a nie dzieło artystyczne, które można potrzymać w rękach, powąchać, poczytać. Tak jest z samą muzyką, grafiką, okładkami czy książkami. To wszystko zeszło na dalszy plan. Często tez widzę, że popularne płyty mają bardzo proste okładki, nic niewnoszące, ot tak, żeby sprzedać produkt. Ja widzę to trochę inaczej. Jako, że staram się tworzyć muzykę „do myślenia”, gdzie czasami trzeba przysiąść, zatrzymać się, wsłuchać, a nie do bezmyślnego słuchania, myślę, że wszystkie czynniki są ważne w odbiorze danego albumu, od muzyki oczywiście poczynając, przez okładkę, grafikę, na zawartości tekstowej kończąc? Tak jak mówisz, zawsze staram się wybierać takie okładki, które odzwierciedlałyby w pośredni lub bezpośredni sposób to, co mam zamiar przekazać daną muzyką. Z mojego punktu widzenia, okładka to wizytówka płyty, jeśli będzie mizerna, nikt się nie zatrzyma i nie zainteresuje. Jeśli będzie ciekawa i frapująca, to może ktoś się skusi, może coś dostrzeże, przeczyta wkładkę, posłucha i zrozumie, „co autor miał na myśli”. Okładki płyt są małymi dziełami sztuki i należy to pielęgnować.
M.W : Opowiedz o wpływie lektury SF na twoje tworzenie muzyki. Może podasz jakieś konkretne tytuły, które ciebie na tyle zaintrygowały, iż postanowiłeś spłodzić swoje przemyślenia w formie muzyki elektronicznej czy klasycznej?
T.P :  Literatura SF oczywiście była obecna w moim życiu i zainteresowanie nią wpłynęło na moje postrzeganie pewnych spraw. Nietrudno też zgadnąć, że w głównej mierze na moją muzykę wpłynęła twórczość Arthura C. Clarke`a. Jego wyobraźnia prześcigała epokę, w której żył. Wizje rozciągane w nowelach czy powieściach, takich jak „Songs Of Distant Earth”, „Śniegi Olimpu” czy mojej ukochanej „Odysei Kosmicznej” do dziś mogą służyć, jako wzór geniuszu, pomysłowości i umiejętności syntezy wielu gatunków, techniki, sztuki i duchowości. Do Odysei Kosmicznej wracam dość często i zawsze znajduję jeszcze coś. To piękne. Jak wspominałem w wywiadzie dla Damiana Koczkodona (http://elmuzyka.blogspot.com/ ), praca z syntezatorami ma dużo wspólnego z zagłębianiem się w świat literatury SF? To jest zawsze zagadka, którą można porównać z odkrywaniem tajemnic kosmosu. Zaczynając pracę, nie wiesz, dokąd ona cię zaprowadzi.
M.W : Właściwie, co to jest MUZYKA? Jak możesz zinterpretować to słowo – czym dla ciebie jest Muzyka ?
T.P :  Muzyka to najprościej mówiąc, emocje. Muzyka przez swoje piękno, ale też poprzez wachlarz brzmień może wyrażać wszystko to, czego pragniemy, chcemy, kochamy, boimy się, itd. To piękne „narzędzie”, dzięki któremu, twórca wprowadza nas w swój bogaty a czasami przerażający świat wyobraźni. Muzyka służy do wywoływania i przywoływania różnych uczuć i to jest jej nadrzędna rola i siła. I to jest w niej piękne. Muzyka jest pięknem
M.W : Dziękuję Tomaszu za udzielenie mi wywiadu i życzę dalszego trwania w swojej muzycznej pasji 🙂
T.P : Ja również dziękuję i pozdrawiam.
Mariusz Wójcik