Przemysław Rudź o Jerzym Kordowiczu !

kordowicz

Do akcji włączył się także Przemysław Rudź – jeden z  czołowych muzyków elektronicznych młodego pokolenia. Posłuchajcie, kim jest Jerzy Kordowicz dla Przmysława Rudzia 🙂

 

Źródło: jerzykordowicz.podkasty.info 

Władysław Komendarek o audycjach Jerzego Kordowicza

kordowicz

Posłuchajcie, o czym  mówi Władysław Komendarek na temat audycji Jerzego Kordowicza. Zapraszam również czytelników na stronę Internetową, jerzykordowicz.podkasty.info, którą uruchomiono  specjalnie na potrzeby projektu utworzenia serii audycji Jerzego Kordowicza.

 

Marcin Melka

Seria Audycji Jerzego Kordowicza

kordowicz

Mamy szansę na coś niezwykłego. Możemy spowodować, żeby lubiany i doświadczony dziennikarz Polskiego Radia, Jerzy Kordowicz, największy w Polsce autorytet w dziedzinie Muzyki Elektronicznej znów nagrał dla nas swoje audycje.

Projekt realizowany przy wsparciu i pomocy portalu wspieramkulture.pl Szczegóły i strona projektu:
http://jerzykordowicz.podkasty.info/

Muzyka Elektroniczna
Zbieramy pieniądze na sfinansowanie serii audycji Jerzego Kordowicza.

Kim jest Jerzy Kordowicz?
Dziennikarzem muzycznym, realizatorem, najwybitniejszym znawcą muzyki elektronicznej w Polsce. Od 1977 do 2010 roku prowadził audycje w Polskim Radiu. Później dzięki wsparciu Narodowego Centrum Kultury zrealizował serię 33 audycji pod nazwą „Tragarze Syntezatorów” emitowanych w Radiu Wnet.

Dołącz do nas!
Słuchacze nie mogą się pogodzić z brakiem jego audycji. Jeśli jesteś jednym z nas możesz ufundować sobie i innym kolejną serię audycji poświęconych muzyce elektronicznej. W końcu audycje są dla słuchaczy i dla nich mają większą wartość niż dla instytucji. Uzbierane pieniądze pozwolą na wyprodukowanie i udostępnienie do pobrania audycji na stronie internetowej w formie podkastów w plikach mp3 wysokiej jakości (320 kbps).

12 jednogodzinnych audycji
które będą publikowane jako podkasty w miesięcznych odstępach. Jeśli suma uzbieranych pieniędzy przekroczy wyznaczony limit audycji będzie proporcjonalnie więcej.

Ile potrzebujemy?
Do realizacji audycji potrzebne jest studio radiowe, realizator, strona internetowa z informacjami i audycjami. Chcemy ozbireać pieniądze potrzebne na wyprodukowanie 12 godzinnych audycji.

Honorarium dla realizatora (nagranie, montaż i miksowanie) 250 zł x 12 3000 zł
Wynajęcie studia 100 zł x 12 1200 zł
Honorarium dla autora audycji Jerzego Kordowicza 250 zł x 12 3000 zł

Opracowanie strony internetowej, elementów identyfikacyjnych grafiki i programowanie skryptów, które obsłużą użytkowników całego projektu to koszt około 1500 zł
Razem to 8700 zł
Prowizja dla portalu wspieramkulture.pl (11%) 1075 zł

Suma do uzbierania 9775 zł

To pierwszy taki projekt
w którym otwiera się możliwość współfinansowania przez odbiorców, słuchaczy ich ulubionej audycji. Sukces akcji zależy od aktywności każdego z nas. Jeśli znasz kogoś, kogo interesuje muzyka elektroniczna, wykonawcy lub audycje Jerzego Kordowicza koniecznie rozpowszechnij informacje o możliwości wsparcia. Dla uczestników, którzy zdecydują się na większe wsparcie proponujemy unikatowe i niezwykłe nagrody i prezenty. Zerknij na listę. Niekoniecznie musisz znać upodobania swoich znajomych na facebook i innych portalach społecznościowych, po prostu podziel się z nimi wszystkimi linkiem do projektu Serii audycji Jerzego Kordowicza. Im szybciej uzbieramy potrzebne pieniądze tym szybciej powstaną audycje. Określiliśmy czas zbierania pieniędzy na 60 dni, ale jeśli uda się uzbierać pełną kwotę wcześniej, przystąpimy do pracy niezwłocznie.

Od pomysłodawcy
Od lat obserwuję rynek audycji radiowych w Polsce i żal mi tych minut, godzin i lat, które w radiu tracone sa na mierne produkcje i słabej jakości audycje. W pogoni za słupkami słuchalności uśredniają się do poziomu brzęczydełka, którego jedynym zadaniem jest przemycić do naszej podświadomości przekaz reklamowy. Niestety ta choroba dotknęła także radia publicznego, które rezygnuje z audycji promujących kulturę wyższą. Żyjemy jednak w świecie nowych możliwości i od nas zależy przyszłość mediów. Media głównego nurtu pozostawmy dla tych, którym to odpowiada. Róbmy swoje i wspierajmy to czego potrzebujemy, czego nam brakuje i co dla nas jest wartościowe. Pokładam wielkie nadzieje w finansowaniu społecznościowym ważnych i potrzebnych audycji radiowych. Wierzę, że jeśli tylko informacja dotrze do zainteresowanych bez problemu uda się sfinansować wiele cennych audycji, które wzbogacą nasze życie. Wystarczy chcieć.

Źródło: Facebook 

Elektroniczne dźwięki z Finlandii

kebuKebu pochodzi z Finlandii i jest kompozytorem oraz  klawiszowcem, który tworzy muzykę elektroniczną na analogowych  syntezatorach z lat osiemdziesiątych.

Jego debiutancki album „To Jupiter and Back ”  jest hołdem złożonym przez artystę dla innych, wielkich muzyków takich jak Jean-Michel Jarre, Vangelis i Mike Oldfield.

Na debiutanckim albumie usłyszymy muzykę, która została w pełni nagrana z użyciem analogowych instrumentów klawiszowych. W nagraniach zostały użyte sekwencery, a dźwięki zostały zarejestrowane na analogowych taśmach, które stworzyły ciepłe i niesamowite  brzmienie muzyki. Album „To Jupiter And Back” został wydany w maju 2012 roku i zajął 28 miejsce na liście TOP w Finlandii. W 2013 roku album został nominowany w kategorii „Best International Album” i zajął dziewiąte miejsce podczas rozdania nagród na Schallwelle Music Awards, a sam muzyk zajął 7 miejsce w kategorii „Best International Artist”.

Muzykę Kebu można znaleźć na kanale Youtube, które zawiera bardzo wysokiej jakości nagrania i teledyski. Kanał ten został założony w 2010 roku i otrzymał już ponad pół miliona odsłon. Koncerty Kebu są bardzo żywiołowe i energiczne, z wykorzystaniem laserów.  Zapraszam do posłuchania muzyki oraz do obejrzenia fragmentów koncertów Kebu.



 

Strona Internetowa artysty: http://kebu.fi/

Facebook: https://www.facebook.com/kebunator

Marcin Melka [za: kebu.fi] 

Klaus Schulze – sylwetka kompozytora klasycznej muzyki elektronicznej

klaus_schulze_1Dzisiaj, 04 sierpnia br. urodziny obchodzi Klaus Schulze. To jeden z najwybitniejszych kompozytorów klasycznej muzyki elektronicznej. Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, pomyślności oraz wielu udanych projektów muzycznych ! Klaus Schulze (ur. 4 sierpnia 1947 roku w Berlinie Zachodnim) jest czołowym muzykiem i jednym z prekursorów rocka elektronicznego, jednego z nurtów muzyki elektronicznej.

latach sześćdziesiątych grał na gitarze, gitarze basowej i perkusji w szeregu lokalnych zespołów rockowych (m.in. Psy Free). W 1969roku wraz z Edgarem Froese i Konradem Schnitzlerem brał udział w założeniu awangardowego trio Tangerine Dream, które po zmianach personalnych miało się stać najsłynniejszą grupą w swym gatunku. Wkrótce po nagraniu pierwszego albumu „Electronic Meditation” Schulze opuszcza Tangerine Dream by stać się współzałożycielem innej legendarnej grupy progresywnego rocka Ash Ra Tempel, którą także opuszcza, po jednej płycie. Odtąd tworzy jako solista.

W okresie od 1972 do 2003 roku wydał 36 albumów w tym 8 koncertowych (10 podwójnych, jeden pięcio- i jeden dziesięciopłytowy). Albumy koncertowe, poza rzadkimi wyjątkami, zawierają materiał specjalnie skomponowany na okazję koncertu. Dodatkowo w latach 1993do 2000 Klaus Schulze wydał cztery zestawy (Silver Edition, Historic Edition, Jubilee Edition i The Ultimate Edition) zawierające w sumie 50 CD i 64 godziny nigdy wcześniej niepublikowanych studyjnych i koncertowych nagrań obejmujących okres całej jego twórczości. Tak w ocenie słuchaczy jak i krytyków, przedsięwzięcie wydanie „edycji” stało się wielkim sukcesem artystycznym.

Mimo bardzo intensywnej pracy w studio i licznych koncertów, Klaus Schulze znalazł czas na gościnne występy i nagrania z innymi muzykami:Ash Ra TempelWalter WegmüllerSergius GolowinThe Cosmic JokersStomu Yamashta (supergrupa Go), Rainer BlossAndreas GrosserAlphaville, czy bracia Shrive. Jedynym muzykiem, z którym Klaus Schulze zdecydował się na stałą współpracę był guru muzyki ambient Pete Namlook. Dziesięć albumów z cyklu Dark Side of the Moog (tytuły wszystkich z nich są parafrazami tytułów utworów Pink Floyd), nagranych w latach 19942005 są znakomitymi przykładami „skoku w bok”, który pozwolił Klausowi Schulze na eksplorację nowych terenów. Seria DSotM nie była jedynym tego typu przedsięwzięciem. Pokusę ucieczki na nieznane grunty, przy jednoczesnym zachowaniu integralności, Klaus Schulze rozwiązał wydając serię albumów pod pseudonimem Richard Wahnfried. W swych poszukiwaniach otarł się o takie gatunki jak jazz-rockprogresywny poptechnonew ageworld music oraz awangardowe błazeństwa.

Wyróżnikiem stylu Klausa Schulze są: wibrujące, aczkolwiek stonowane sekwencje rytmów, kaskady nakładających się na siebie i imitujących się nawzajem linii melodycznych, nastroje zmieniające się od relaksującego skupienia do katatonicznego transu. Klaus Schulze często do nagrania swych albumów zaprasza innych muzyków, rozszerzając tym samych instrumentarium o instrumenty akustyczne (wiolonczelę, skrzypce, gitarę lub flet) oraz o wokalizy. Klaus Schulze żyje i tworzy w Berlinie (wcześniej Berlinie Zachodnim).

W lipcu 1983 Klaus Schulze, wspomagany przez Rainera Blossa dał serię koncertów w Polsce (KrakówKatowiceWrocławKalisz,PoznańŁódźWarszawa i Gdańsk). Owocem tej trasy koncertowej był podwójny album Dziękuję Poland wydany tego samego roku.

Klaus Schulze wystąpił na żywo podczas festiwalu ‚Night Of A Prog’ w niemieckim Loreley w lipcu 2008 roku. Podczas występu towarzyszyła mu Lisa Gerrard. 13 listopada 2008 oboje zagrali w Bazylice Ojców Salezjanów w Warszawie. Konferansjerem występu był Jerzy Kordowicz. Występ składał się z trzech utworów (improwizowanych): pierwszy, solowy Klausa Schulze, drugi wraz z Lisą Gerrard, trzeci na BIS również z Lisą Gerrard. Klaus Schulze w trakcie koncertu wykorzystywał dwa instrumenty firmy E-mu, jeden firmy Roland, grał również na Mini Moog’u oraz Memory Moog’u a także w trakcie solowego utworu wykorzystywał EMS w wersji walizkowej.

17 września 2009 roku – w 70. rocznicę ataku Armii Czerwonej na Polskę – Klaus Schulze wystąpił w duecie z Lisą Gerrard na uroczystym koncercie na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, gdzie wykonali m.in. specjalnie skomponowany na zamówienie Narodowego Centrum Kultury utwór dedykowany 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Utwór ten NCK wydało jako singiel upamiętniający rocznicowe obchody.

Marcin Melka [za wikipedia.pl] 

Wspomnienia z koncertów Klausa Schulze w Polsce i nie tylko ….

02_kadrWitajcie ! Przymierzałem się długo do tego projektu i dzisiaj postanowiłem, że wspomnę o tym przedsięwzięciu czytelnikom bloga phaedra.pl. Planuję w niedalekiej przyszłości opublikować na blogu (być może będzie to też książka w wersji papierowej lub elektronicznej) Wasze wspomnienia, wrażenia, przeżycia z koncertów znanych klasyków elektronicznej muzyki, którzy zagrali w Polsce. Cel będzie tylko jeden : przybliżyć klasyczną muzykę elektroniczną młodszym słuchaczom oraz przypomnieć stare, dobre czasy. Jeżeli jesteście chętni, gotowi, proszę przyślijcie swoje wspomnienia, zdjęcia, wycinki, relacje na adres : contact@phaedra.pl

Marcin Melka 

Wojciech Kania : „Muzyka jest to dla mnie świat idealny, który zastępuje wszystko”

kania
M.Wojcik  :   Wojtku kiedy wsłuchuje się w twoją twórczość mam wrażenie, że masz w sobie romantycznego ducha. Ale powiedz mi jak to naprawdę się stało w twoim przypadku, że w tak młodym wieku mogłeś sam realizować swoje ukochane El dźwięki i do tego wydać solo płyty. Wiem, że w tych trudnych czasach kryzysu ekonomicznego i upadku wartości to dość trudne zadanie, skąd czerpiesz motywacje ?
Wojciech  Kania :   Motywuje mnie fakt, że nic w życiu mi tak nie wychodzi jak muzyka, więc mój wymarzony zawód to kompozytor muzyki.
M.W   : Na twojej stronie na Facebooku  znalazłem kilka nowych utworów.Przyznam, że zachwycił mnie uroczy i dosyć sentymentalny utwór „Secret of chasm”. Opowiedz coś więcej o okolicznościach w jakich powstało to nagranie i jakich sampli tu dodałeś, myślę, że brzmienia tu użyte są dosyć oryginale i mają jakiś tajemniczy pierwiastek ?
W.K   : Utwór „Secret of chasm „jest zakończeniem pierwszej części albumu „Out off the world”. Zamierzam go zrobić w trzech częściach, więc jest on dopiero zaczęty. Ogólny zarys całego albumu krąży wokół tematu kresu ziemi jako starożytnego wyobrażenia, które polegało na tym, że ziemia jest płaska  a na granicy jest ogromna otchłań, bezdenność. „Secret of chasm” nie ma wyraźnego „obrazu”, więc każdy może z nas interpretować go troszeczkę inaczej. Dźwięki tego utworu celowo zrobiłem takie, a nie inne aby robiły trochę inną atmosferę niż wcześniejsze fragmenty części pierwszej.
M.W : Kolejne twoje nowe nagranie ” Out of the World (part one )” to mocno rozbudowana kompozycja z przestrzennymi i panoramicznymi partiami syntezatorów. Wiele tu ducha twojego mistrza J.M Jarre, ale zadziwia mnie twoja dojrzałość kompozytorska i sposób jaki dobierasz barwy, tak jak malarz, który ma swoje farby odpowiednio zmieszane dają efekt niebywały tak ty ciekawie dawkujesz nam miłośnikom El muzyki barwy dźwięków z instrumentów klawiszowych. Jak to wygląda u kompozytora Wojciecha   Kani ?
W.K   : Bardzo dobrze ująłeś to porównując do obrazów. Album  „Out off the world ” mógłby z pewnością łączyć się z pewnym obrazem. Czasami, kiedy komponuję mam w głowie jakiś obraz, zarys który pozwala mi tworzyć dalej. Jednak czasem nie mam tego. Wtedy pozostawiam interpretacje słuchaczom. Barwy dobieram tak, aby były znośne dla ucha i w miarę przyjemnie się tego słuchało. Nie wiem, czy mi się to udaje i nie zamierzam nigdy siebie oceniać. Pozostawiam to innym.
M.W :   Jak według ciebie ma szanse rozwinąć się styl muzyczny uprawiany przez ciebie w dobie utraty wartości czy czasem nie czujesz się odludkiem wśród komercyjnych wykonawców? Czy czujesz moc swojej twórczości, która jest ponadczasowa i przetrwa te ciężkie dla wrażliwych twórców czasy?
 W.K :  Muzykę komercyjną można porównać do prostytucji, ponieważ robiona jest tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Osobiście cenię bardzo muzykę, która wpływa na emocje, odczucia człowieka oraz z której można coś „wyciągnąć”. Taka muzyka powinna być pokazywana, gdyż jest to prawdziwa sztuka. Niestety, w naszym kraju bardziej widoczny jest ten pierwszy wymieniony rodzaj muzyki. Moja muzyka z pewnością nie pojawi się szerzej znana w naszym kraju z wiadomych przyczyn. Za granicą mam większe szanse na sukces w przyszłości.
M.W  :      Czym dla ciebie jest muzyka ?
  W.K   : Muzyka jest to dla mnie świat idealny, który zastępuje wszystko, czego nie można wyrazić słowami. Za pomocą muzyki możemy kreować świat dźwięków i decydować jak on będzie wyglądał. Myślę, że muzyka jest największą z możliwych sztuk.
M.W :  Kiedy wsłuchuje się w twoje video, które umieściłeś na Youtube „Universe Trilogy (part 3) „ .To zastanawiam się nad elastycznością twoich umiejętności, bo potrafisz zagrać muzykę oscylującą wokół pop electronic a zarazem znakomicie potrafisz wgryzać się w minorowe kosmiczne przestrzenie czy to kwestia natchnienia w danym momencie czy to zaplanowane z góry nagrywanie danego utworu ?Jak to wygląda w twoim przypadku ?
W.K : Tworzenie tego samego cały czas byłoby nudne. Staram się robić trochę zróżnicowaną muzykę. Kosmos jest to temat, który interesował mnie od dziecka, więc mam kilka kawałków, które tematycznie są z tym powiązane. Nie powiedziałbym o elastyczności moich umiejętności, gdyż mam je zawężone tylko do muzyki elektronicznej klasycznej. Nie tworzę techno, trance czy innych współczesnych podrodzajów muzyki elektronicznej, ponieważ uwielbiam kreować utwory, które mają sens umieszczony bardzo głęboko w dźwiękach, a współczesne kawałki tego nie mają.
M.W :  Myślę, że muzyka elektroniczna ma działanie terapeutyczne. Czy tworząc swoje kompozycje masz taką świadomość tworzenia dźwięków które leczą dusze ? A jak wiesz czasy mamy bardzo trudne czy jesteś świadom, że ktoś słuchający płyt Wojtka Kani odbiera pozytywne fluidy, które rezonują dodatnio na zmysły odbiorcy twojej muzyki?
W.K  : Oczywiście. Wiem to od dawna, że muzyka pozytywnie wpływa na psychikę, ale również na organizm człowieka w fizycznym sensie. Nie wiem czy akurat moja muzyka tak działa. Jak już powiedziałem  nie mogę oceniać własnej twórczości.
M.W  :   Jakie są twoje plany wydawnicze na teraz i czy doczekamy się w Polsce twojego koncertu ?
W.K :   Moje plany to podszkolić się w teorii muzyki, gdyż chcę pójść na studia muzyczne.
Bliższe plany to ukończyć album ” Out off the world.” Z tym koncertem w Polsce to trochę ciężko będzie w najbliższym czasie. Może w dalszej przyszłości się tego doczekam. Miejmy nadzieję.
M.W  :   Dziękuje serdecznie Wojtku za udzielenie  kilku pytań do blogu Trzeci Wymiar Muzyki i życzę ci kolejnych frapujących kompozycji, które rozbudzą wyobraźnie fanów El muzyki na całym świecie .
 W.K  :   Ja również dziękuje bardzo.
Wywiad przeprowadził Mariusz Wójcik. Całość możecie poczytać tutaj.

Aphrica [1984]

Lista utworów :

[1] Aphrodite 19’40”
[2] Brothers And Sisters 12’20”
[3] Aphrica 06’50”

„Nic nie jest piękne ani brzydkie. Piękno i brzydota jest w oczach patrzącego, nawet, gdy patrzący i ten, na którego się patrzy, to jedna i ta sama osoba.”  Sophia Loren


Ernst FuchsKilka słów na temat płyty „Aphrica” – tria Fuchs/Schulze/Bloss. Miałem przyjemność posłuchać po raz pierwszy tej płyty kilka temu. Zanim przesłuchałem tę płytę, pozwoliłem sobie na przejrzenie recenzji, jakie były zamieszczone w Internecie. Większość osób wypowiadało się na temat tej płyty negatywnie. Wśród komentarzy panowała opinia, że to jedna wielka ściema, brzydota i okropność jednym słowem. Po przesłuchaniu jej po raz pierwszy miałem te same odczucia i chciałem już tę płytę wystawić na jednym z portali aukcyjnych.  Po ponownym przesłuchaniu zmieniłem zdanie. Płyta ta została uznana za kontrowersyjną, ze względu nie tylko na solowe partie wokalne malarza, rzeźbiarza i mecenasa (?) kultury pochodzącego z Austrii Ernsta Fuchsa. Muzyka do tej płyty została wydana w 1984 roku i w tym samym roku z powodu sporów sądowych  Schulze’a oraz Fuchsa została wycofana z rynku….Szkoda, że została wycofana. Na kilku płytach Klausa Schulze’a można usłyszeć wiele partii wokalnych. W muzyce Schulze’a partie wokalne nie występują bowiem  tak często jak w muzyce Vangelisa, Jarre’a, Mike’a Oldfielda czy Schillera. Jak powszechnie wiadomo, partie wokalnym są dodatkiem do muzyki. Według mnie kilka partii wokalnych na płytach Schulze’a jest bardzo dobrych. Mogę tu wymienić wokale Arthura Browna, Michaela Garvensa, Iana Wilkinsona oraz  Waltera Siemona.  Ku mojemu zdumieniu ten chropowaty, niewyraźny głos Fuchsa idealnie pasuje do tej muzyki. Warunek jest jeden. Do wysłuchania tej muzyki należy mieć  odpowiedni nastrój. Głos Fuchsa przypomina mi miejscami głos Siemona z „Blackdance” To głos, Który pochodzi z jakiejś odległej, mrocznej krainy. I niech to będzie tytułowa „Aphrica”. „Aphrica” to obraz zagubionego raju. Raju lub mitu który wcześniej został zburzony. Swą wypowiedź sugeruję artystyczną wizją okładki tej płyty, którą namalował Ernst Fuchs – główny wokalista na tej płycie. Artysta pokazał w swoich obrazach biblijne motywy, estetykę oraz brzydotę ludzkiego życia, bo w końcu jedna z teorii głosi, że człowiek pochodzi z Czarnego Lądu i stamtąd zaczęła się jego ewolucja. Ile w tym prawdy, tak do końca nie dowiemy się w najbliższej przyszłości. I być może muzycy chcieli słuchaczom to przekazać. Wracając do muzyki całość przypomina muzykę wypracowaną już na „Audentity”. Najbardziej dynamicznym utworem jest oczywiście „Aphrodite”, który mi się najbardziej podoba na całej płycie. Bardzo ładnie rozpoczął partię a’la piano  na instrumentach klawiszowych Rainer Bloss. W tle muzyki słyszymy beat z syntezatorów Klausa Schulze’a i ten niesamowity wokal Fuchsa.  Dwa następne utwory to całkiem inna muzyka. Tytułowa „Aphrica”, to  podkład muzyczny do przyszłego utworu  „Surrender”, który ukazał się w tym samym roku na płycie  „Angst” do ścieżki filmowej austriackiego filmu sensacyjnego pod tym samym tytułem. Klimat muzyki w tym utworze przypomina mi jakieś wydarzenie. Może to być widowisko, igrzyska lub jakaś walka. „Brothers & Sisters” przypomina mi jakieś zwołanie ludu miejscowej, zapomnianej wioski na Czarnym Lądzie. To najsłabszy punkt tej płyty. Schulze używa zarówno podkładu muzycznego z tej sesji oraz z podkładów innych utworów z wcześniejszych płyt. Ogólnie całość oceniam średnio. Jednakże ta płyta nie powinna pójść do kosza ani w zapomnienie. Ciekawe, czy Klaus Schulze chciał się zrewanżować słuchaczom nagrywając „Klaustrophony” z Wilkinsonem na płycie „Dreams”, tylko dlatego, że wycofał „Aphricę” z rynku ? Ja takie skojarzenia mam. Brzydkie jest piękne ! Polecam stronę Internetową Ernsta Fuchsa.

Marcin Melka